Zmarł wybitny hrubieszowski sportowiec p. Zbigniew Piwkowski!

W dniu 18.04.2013 r. w wieku 81 lat zmarł wybitny hrubieszowski sportowiec/piłkarz w latach pięćdziesiątych XX wieku Zbigniew Piwkowski. Pogrzeb rozpocznie się w niedzielę 21.04.2013 r. od godz. 14.00 w Kościele p.w. Ducha Świętego w Hrubieszowie przy ul. Nowa 11.

Reklamy


śp. Zbigniew Piwkowski

 

Był jednym z najlepszych hrubieszowskich piłkarzy w latach 1947 – 1962. Kolegom podczas gry nie chciało się długo wykrzykiwać jego dość długiego nazwiska czy imienia, więc nadali mu pseudonim „Piwko” a czasami „Piwek”.

 

Urodził się 31 X 1931 r. w Skierbieszowie, z rodziców Wacław i Zofia.

 

Już od dziecięcych lat lubił sport, dlatego m.in. tuż po II Wojnie Światowej obserwował piłkarskie mecze Amatorskiego Klubu Sportowego (AKS) z Hrubieszowa z różnymi pułkami, itp. Armii Czerwonej stacjonujące w hrubieszowskich koszarach, a mecze przy licznej publiczności i obstawie czerwonoarmistów były rozgrywane nad Huczwą, przy Targowisku.

 

Ukończył Szkołę Podstawową nr 1 w Hrubieszowie.  Kiedy w latach czterdziestych XX wieku uczęszczał do Liceum Ogólnokształcącego w Hrubieszowie rozpoczął ze starszym bratem Zygmuntem (później wybitny pieśniarz operowy w Warszawie) treningi we wspomnianym AKS, ale niestety, był zakaz trenowania w tym klubie przez uczniów, więc wsiadali w meczach wyjazdowych do samochodów i wysiadali na krańcach Hrubieszowa, a w meczach miejscowych na czatach stali koledzy i ostrzegali, że zbliża się, jakaś niepożądana osoba.

 

Był nie za wysoki, tylko 165 cm, jako zawodnik ważył około 53 kg, ale posiadał znakomity drybling (osobiście, jako dziecko to widziałem), był bramkostrzelny (prawie w każdym meczu strzelał gole), a i o kolegach też nie zapominał, podając im piłki, jeżeli byli w lepszej sytuacji strzeleckiej

 

Jako zawodnik występował w:

 

– AKS Hrubieszów 1945/46 – Juniorzy

– AKS Hrubieszów I zespół – debiut w 1947 r.,

– KKS „Grom” Hrubieszów 1948/1949,

– ZS „Związkowiec” Hrubieszów 1950 (awans do klasy A).

 

– Przed wojskiem wyjechał pod zachodnią granicę Polski do pracy, więc tam grał w A-klasowym (odpowiednik obecnej III ligi) „Pafawag” Wrocław (lata 1950-1952),

 

– Będąc w wojsku w latach 1952 – 1954 grał w Spójni Mrągowo „A” klasa.

 

– W związku z wysokimi umiejętnościami piłkarskimi wystąpił w Spartakiadzie Wojska Polskiego Okręgu Warszawskiego.

 

Wrócił do Hrubieszowa i grał początkowo w TKS „Ogniwo” w klasie A i Lidze Wojewódzkiej, m.in. w meczach towarzyskich wystąpił przeciwko CWKS III Warszawa, 4:1, Ogniwo Radom 5:2, Ogniwo Łódź czy Stal Warszawa, a później występował w KS ZS „Gwardia”.

 

Następnie przeszedł razem z Zygmuntem Sewerynem i Józefem Bidniukiem do  Stali Poniatowa (III liga) i grał tam w latach 1956/1958, wrócił do Hrubieszowa i występował na boisku nadal, ale już w nowo powołanym klubie SRAKS „Unia” do 1962 roku, a więc do 31 roku życia. Z tym klubem awansował na początek do klasy A, a następnie do klasy okręgowej, rywalizując m.in. z takimi klubami jak: Stal Kraśnik, Motor Lublin, Wisła Puławy, Hetman Zamość, Avia Świdnik, Chełmianka, Padlasie Biała Podlaska, Tomasovia, Włodawianka, Lewart Lubartów, Lublinianka, Stal Poniatowa, Łada Biłgoraj, Orlęta Dęblin.

 

Zbigniew Piwkowski wystąpił również w słynnym meczu towarzyskim z Chełmianką 7:4, podczas którego były pięściarz hrubieszowskiego Gromu Roman Czapko doszedł do finału, z którego była nadawana transmisja, a obsługa nagłośnienia boiska włączyła tę transmisję polskiego radia. Piłkarzy obydwu drużyn i arbitrów jakby sparaliżowało, gra automatycznie została wstrzymana. Gdy Czapko został wicemistrzem Polski, grę wznowiono, a Zbigniew Piwkowski dwukrotnie ulokował piłkę w siatce przeciwnika. W meczu towarzyskim w 1960 r. Unia odniosła zwycięstwo nad Stalą Rzeszów3 2:1.

 

Jeszcze 25.08.1963 r. z okazji XV-lecia działalności PKKFiT w Hrubieszowie wystąpił w zwycięskim meczu 5:2 oldboyów Hrubieszów – Zamość.

 

W Hrubieszowie korzystał z wiedzy takich trenerów jak: Zygmunt Brzostowski, Jan Korczak, Janusz Kaniuga, Zbigniew Kufrej.

 

W drużynach hrubieszowskich na boisku razem z nim m.in. się prezentowali: Zygmunt, Brzostowski, Michał Starykiewicz, Tadeusz Nowosad, Zygmunt Piwkowski, Zygmunt Kulczycki, Janusz Kaniuga, Józef Kopeć, Wacław Baryluk, Kazimierz Szlachta, Jan Rybak, Zygmunt Kubiak, Jerzy Kulczycki, Zygmunt Seweryn, Eugeniusz Antoniuk, Stefan Waszczuk, Zdzisław Dyl, Eugeniusz Sołtysiak, Zdzisław Czerkas, Roman Korczak, Ryszard Palczewski, Jerzy Krzysztofowicz, Stanisław Szymanik, Bogdan Burda, Zbigniew Maryńczak, Zdzisław Paszkiewicz, Ryszard Romański. Natomiast w Unii m.in. z nim występowali: Rajmund Wilczewski, Lucjan Szklarz, Plewiński, Wiesław Korczak, Eugeniusz Pietrosiuk, Tadeusz Skórzewski, Jarosław Mirosław Macherski, Franciszek Jaworski, Henryk Barszczewski, Tadeusz Tokarski, Jerzy Pachniewski, Antoni Barański, Janusz Kaniuga, Ryszard Palczewski, Zabłocki, Hospod.

 

Długo pamiętał takich działaczy jak: Madejski, Berman, Królikowski, F. Seweryn, L. Krzyżewski, J. Korczak, Łaciński, Zaburda.

 

Stoczył też dwie walki bokserskie. 

Startował również w lekkiej atletyce w biegach krótkich, m.in. jako jedyny z Hrubieszowa wystąpił w Spartakiadzie Okręgu w Lublinie w sztafecie 4 x 100 m, zajmując 3 miejsce. Jego rekordy życiowe na bieżni żużlowej na 100 m to 11,8 a na 200 m – 25,2 sek. (oba wyniki uzyskał w 1955 r.).

 

Pan Zbyszek zachował długo wysoką sprawność i odwagę sportową, ponieważ systematycznie jeździł rowerem, wykonywał różne prace, jeszcze w ubiegłym roku, pomimo rozrusznika w sercu.

 

Często Go spotykałem i zawsze rozmawialiśmy, oczywiście najwięcej o sporcie. Interesował się jak idzie hrubieszowskim sportowcom, a szczególnie piłkarzom Unii.  Wiele sportu oglądał w telewizji, ale bywał i na meczach na stadionie. Bywał również na organizowanych Jubileuszach sportowych, podczas których był czasami wyróżniany.

 

Zawsze uśmiechnięty, ciepły, delikatny, życzliwy

 

i Panie Zbyszku,

 

TAKIEGO na zawsze Pana zapamiętam!

  

Myślę z wielu pamiętających Go kolegami z boiska, kibicami, działaczami, sąsiadami, itd.

 

Spoczywaj w spokoju!

 

Marek Ambroży Kitliński (mak)