LubieHrubie.pl » Region

A A A

Legenda z Dołhobyczowa

Dodał: mac

Data dodania: 2008-09-13

Pewna Pani dowiedziawszy się, iż jedna z jej poddanych urodziła trojaczki, ukarała ją twierdząc, iż musiała dopuścić się cudzołóstwa, gdyż z jednego męża nie można urodzić trojga dzieci na raz.

Reklama

Szlachta to stan społeczny, którego geneza sięga czasów średniowiecznych. Wytworzył się on z grup rycerskich opierających się na własności ziemskiej, związkach rodowych i nadawanych przez panujących prawach i przywilejach. Od XII wieku władca powierzał swoim wojom ziemie wraz z ludźmi je zamieszkującymi a także nadawał znak rozpoznawczy – herb. Zarówno herb jak i przywileje przyznawane były całemu rodowi po wsze czasy. Spis rodów szlacheckich za „Polską encyklopedią szlachecką” podaje, że pierwszy zachowany dokument dotyczący nazwiska, „ŚWIEŻAWSKI” sięga roku 1600r. Z Dołhobyczowem Świeżawscy są związani od roku 1873.

Ród Świeżawskich pieczętował się herbem PAPRZYCA zwanym później KUSZABA, który przywędrował do Polski za Bolesława Wstydliwego z Czech lub ze Śląska. Podstawową jego częścią jest godło: szary kamień młyński na białym polu zwany kuszaba. W starszych wersjach nazwa herbu pochodzi od osi kamienia młyńskiego - paprzycy. Na szczytowej części tarczy oparty jest hełm prętowy i szlachecka korona. W koronie jest klejnot – osiem szczeniąt, nawiązujący do rodowej legendy noszącej umowny tytuł „Hrabina Altdorfska”. W średniowieczu głoszono tę legendę jako jeden z wielu przykładów kaznodziejskich. Kroniki niemieckie uznawały hrabinę Altdorfską i jej dwunastu synów za protoplastów słynnego rodu Welfów, czyli Wyżełków, jako że legenda ta nawiązuje głównie do wizerunku ośmiu w szczeniąt widniejących nad herbowym hełmem.


Legendę wiązano z osobą Lubomirskiej z Wiśnicza opowiadano także w okolicach Grodna.


Treść przekazu jest następująca:
Pewna Pani dowiedziawszy się, iż jedna z jej poddanych urodziła trojaczki, ukarała ją twierdząc, iż musiała dopuścić się cudzołóstwa, gdyż z jednego męża nie można urodzić trojga dzieci na raz. Po pewnym czasie sama urodziła dziewięciu synów. Przerażona tym faktem kazała służbie utopić ośmiu z nich. Wysłaną z niemowlętami kobietę spotkał nad młyńskim potokiem Pan. Odkrył zamiar zbrodni i rzekome szczenięta oddał młynarzowi na wychowanie. Gdy chłopcy podrośli, sprosił sąsiadów i spytał, na co zasługuje matka, która własne dzieci kazała utopić. Kiedy zgromadzeni orzekli, że na śmierć, kazał przyprowadzić „szczenięta” – ośmiu synów. Na prośby chłopców darowano jednak matce życie. Herb KUSZABA nadano „szczeniętom” na pamiątkę tego wydarzenia. Są również stwierdzenia, że herb ten nadano młynarzowi – wychowawcy chłopców.

W ustnych przekazach mieszkańców Dołhobyczowa krąży troszkę zmieniona wersja legendy. Przekazał ją pan Jan Staszczuk zam. w Dołhobyczowie ul. Nowy Świat 12. Usłyszał ją od swojej matki – Czesławy Staszczuk z domu Stadnickiej o następującej treści:
Jaśnie Pan poszedł na wojnę, pozostawiając żonę spodziewającą się dziecka, która podczas jego nieobecności urodziła dziewięciu chłopców. Zlękła się, wybrała tylko jednego z synów, a pozostałych kazała służącej wynieść w koszyku nad staw i potopić jak szczenięta. Nad stawem spotkał ją młynarz. Służąca tłumaczyła, ze niesie pieski i na zlecenie Jaśnie Pani ma je utopić. Młynarz zaniepokojony odgłosami dochodzącymi z koszyka rozpoczął z nią stanowczą rozmowę. Kobieta przyznała, że są to dzieci Jaśnie Pani, która rozkazała je utopić. Obiecał dochować tajemnicy i zabrał dzieci do domu. Wraz z żoną wychowywali ośmiu synów Po kilku latach wrócił z wojny Jaśnie Pan. Obchodząc swoją posiadłość, wstąpił także do młynarza. Wiedząc, że jest bezdzietny, zdziwił się obecnością dorodnych chłopców. Młynarz nie mógł Jaśnie Pana oszukać, bo takie obowiązywało prawo poddanego i wyjawił tajemnicę. Przy pomocy dziedzica w dalszym ciągu wychowywał chłopców, którzy wyrośli na dorodnych młodzieńców. Jaśnie Pan urządził ucztę dla swojego jedynaka. Zaprosił sąsiadów, znajomych i opowiedział historię o wyrodnej matce i szczeniętach. Jaśnie Pani stwierdziła: „Taką matkę kazałabym rozerwać wołami”. Pan zaklaskał w dłonie na lokaja, który przyprowadził ośmiu młodzieńców bardzo do siebie podobnych, ubranych w jednakowe stroje. Dziedzic postawił obok nich swojego syna. Wówczas Jaśnie Pani zemdlała. Tajemnica została wyjaśniona. Jak głosi legenda synowie dali początek rodowi zamieszkującemu majątek ziemski w Dołhobyczowie.

Herb Świeżawskich znajduje się w kościele parafialnym w Dołhobyczowie ufundowanym przez Stefana Świeżawskiego /1910-1914/. Widnieje w prezbiterium jako płaskorzeźba w półkolistym tympanonie nad wejściem do loży od strony wschodniej, oraz w ramie obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej w głównym ołtarzu. Obraz ten przekazał z kaplicy płacowej fundator kościoła Stefan Świeżawski.

Źródła:
1. Marek Cetwiński, Marek Derwich: „Herby, legendy, dawne mity” Krajowa Agencja Wydawniczą Wrocław, 1987r.
2. Tadeusz Gajl: „Polskie rody szlacheckie i ich herby” Wydawnictwo: Benkowski, Białystok
3. Julian Krzyżanowski: „ Słownik folkloru polskiego” Warszawa, 1965
4. Wywiad z Panem Janem Staszczukiem zam. Dołhobyczów ul. Nowy Świat 12.


W oparciu o materiały źródłowe opracowała
Czesława Grabczuk

Legenda pochodzi ze strony Urzędu Gminy Dołhobyczów >>

« wstecz