Werbkowice: Ciąg dalszy z cyklu „Cudze chwalicie swego nie znacie”

Odkąd pamiętam, w Werbkowicach zawsze była lecznica dla zwierząt. Pracowali tam różni lekarze weterynarze i zapewne solidnie wykonywali swoją pracę, bo nigdy nie słyszałam żadnych skarg i narzekań mieszkańców naszej gminy.

Reklamy

 

Jednak od 3 lat w lecznicy w Werbkowicach pracuje młody lekarz weterynarii, który moim zdaniem jest weterynarzem wyjątkowym i świat powinien o nim usłyszeć.

Pan Tomasz, pomimo młodego wieku, posiada olbrzymią wiedzę weterynaryjną, stawia bardzo trafne diagnozy, jest charyzmatyczny i absolutnie oddany swojej pracy.

To jest lekarz z powołania, jest bardzo spostrzegawczy, dokładny, ma dużą umiejętność perswazji i potrafi podejmować trudne decyzje.

Potrafi właścicielowi swojego pacjenta bardzo przejrzyście i zrozumiale przedstawić sytuację i naprawdę ma do tego „anielską cierpliwość”.

Wiem, że bardzo dobrze współpracuje z Gminą Werbkowice, w kwestii chorych, dzikich i bezdomnych zwierząt.

Moja przygoda z młodym panem weterynarzem zaczęła się od wizyty z chorym bocianem o imieniu Boniek, a później jeszcze był chory bocian Gienek i chora sowa Anielka, i bocian Feluś, i mały jeżyk Jureczek (niemowlę – konsultacja w sprawie żywienia). Dzwoniłam jak szalona o każdej porze dnia i nocy, i nigdy młody weterynarz mnie nie zawiódł. Przyjeżdżał i walczyliśmy do końca o życie każdego dzikiego ptaszyska.

Ale czasami trzeba było podejmować też trudne decyzje, bo nie zawsze udało się uratować skrzydlatego pacjenta, ponieważ uszkodzenia były zbyt poważne i za późno było na pomoc. I wtedy silna psychika pana doktora bardzo się przydawała.

Stałym pacjentem młodego lekarza jest też mój czworonogi przyjaciel, owczarek belgijski o i mieniu Cygan. Ze względu na wiek jest często leczony. Wczoraj pan doktor operował mojego psa (wycięcie guza). Czekamy na wyniki. Operacja się udała.

Dziękuję!!!

 

Danuta Muzyczka

fot. Danuta Muzyczka