Spływ kajakowy po Tanwi Gimnazjum nr 1

HrubieszówRzeka Tanew

Reklamy

Do Olchowca (mała miejscowość Puszczy Solskiej, w pobliżu Łukowej) przyjeżdżamy w niedzielę po południu, rozbicie biwaku, ognisko i oczekiwanie na kajaki, no i bardzo długa, bezsenna noc. Nie kończące się rozmowy i zabawy przy ognisku. Pierwszy etap naszej eskapady to start w Olchowcu.

W dniach od 14 do 17 czerwca tego roku uczniowie naszego gimnazjum uczestniczyli w corocznym spływie kajakowym po Tanwi. Do Olchowca (mała miejscowość Puszczy Solskiej, w pobliżu Łukowa) przyjeżdżamy w niedzielę po południu, rozbicie biwaku, ognisko i oczekiwanie na kajaki, no i bardzo długa, bezsenna noc. Nie kończące się rozmowy i zabawy przy ognisku.

Pierwszy etap naszej eskapady to start w Olchowcu. Tutaj najpiękniejsza rzeka Roztocza, Tanew, ma niewiele więcej niż 4 m szerokości. Jednak jej bystry nurt, niekończące się meandry, bujnie porośnięte brzegi tworzą niepowtarzalny klimat. Po ponad czterech godzinach zmagania się z własnymi słabościami i niemocą spotęgowaną nieprzespaną nocą docieramy na pierwszy postój w Osuchach. Tam dłuższa chwila wypoczynku, gorący posiłek i w dalszą drogę…

Rzeka staje się szersza, zasiliły ją Wirowa, Sopot i pomniejsze strumyki. Jednak powalone drzewa i zakola nie pozwalają ani na chwilę na utratę czujności. Przybrzeżne szuwary i zarośla to wspaniałe środowisko przeróżnej, dzikiej zwierzyny i ptactwa. Wreszcie upragniony cel podróży. Pisklaki. Miejscowość jak wiele innych, jednak wyróżnia ją niesamowita życzliwość jej mieszkańców. Tutaj biwakujemy w powstającym ośrodku Państwa Mielników. Dzięki ich przychylności za darmo mamy pole namiotowe, dostęp do toalet oraz wszystkich istniejących obiektów. Wieczorem kolacja, dyskoteka i wreszcie po dniu pełnym wrażeń i wysiłku, spokojna noc.

Dzień następny wita nas siąpiącym deszczem. Plany nasze wydają się bardzo zagrożone. I tak jest do południa. Przejaśnia się, deszcz przestaje padać. Jednak pogoda jest wciąż niepewna, a cel podróży oddalony o 8 godzin drogi. Płynąć czy zrezygnować? Znajduje się ośmioro śmiałków (Anita, Przemek, Patryk, Dominika, Karol, Igor, Piotrek, Basia i opiekunowie). Ruszamy do oddalonej o 28 km (drogą wodną ) Wólki Biskiej. Żeglugę utrudnia bardzo silny wiatr i co jakiś czas padający deszcz. Postój w Starych Królach, posiłek to suchy prowiant i dalej w drogę. Wreszcie po 6 godzinach, wynik godny podziwu, dopływamy do ośrodka w Wólce Biskiej. Tutaj czeka na nas gorąca kąpiel i posiłek. Ci, którzy odważyli się popłynąć w tak trudnych warunkach są z siebie bardzo zadowoleni. Zwyciężyli własne słabości i osiągnęli zamierzony cel.

Czwarty dzień to gry, zabawy i podsumowanie wraz z tradycyjnym chrztem nowicjuszy na żeglarzy śródlądowych. Dziękujemy wszystkim uczestnikom, szczególne podziękowania kierujemy do tych, dzięki którym impreza mogła odbyć się w takiej formie: księdzu Tomaszowi Bazanowi za wypożyczenie kajaków, właścicielowi samochodu dostawczego za jego wypożyczenie, Państwu Koniec za dostarczenie pieczywa i wszystkim, których spotkaliśmy na drodze naszej wodnej podróży. Do następnego roku…..

AP

Hrubieszow LubieHrubie 2009