Studia w Zamościu – Praca w Nowym Jorku

Rozmowa z dr. Krzysztofem Pancerzem, od 1 lutego prorektorem w Wyższej Szkole Zarządzania i Administracji w Zamościu.

Reklamy

– Dlaczego warto studiować informatykę w Zamościu? Są silne ośrodki akademickie w Warszawie czy we Wrocławiu, które robią to dobrze, czy jesteśmy w stanie dotrzymać im kroku?

– Uczelnie w wielkich miastach nie są w stanie wykształcić wystarczającej liczby specjalistów w sektorze IT. Dlatego też studia informatyczne w Zamościu mają sens, bo po nich bez problemu absolwenci znajdą pracę. Są to studia o wymiarze praktycznym – studia inżynierskie – ze specjalnościami inżynieria oprogramowania, grafika komputerowa czy teleinformatyka, a takich właśnie specjalistów potrzebuje rynek pracy. Poza tym uczelnia nasza należy do Konsorcjum Akademickiego, w którego skład wchodzą również dwie inne uczelnie – w Rzeszowie oraz w Krakowie. W przypadku informatyki, kończąc uczelnię w Zamościu, studenci mogą kontynuować studia na II stopniu w naszej partnerskiej uczelni w Rzeszowie i tam już w trakcie studiów szukać swojej szansy na rynku pracy.

 

– Czy uczelnia podjęła dodatkowe działania wspierające zatrudnienie absolwentów informatyki?

– Na uczelni został utworzony Akademicki Klaster Inżynierii Wiedzy, który skupia instytucje i firmy związane z branżą informatyczną. Firmy zapewniają staż i praktyki zawodowe studentom, a w przyszłości pracę dla absolwentów. Już w tej chwili niektóre z nich oferują studentom zatrudnienie. Poszukiwani są np. programiści.

 

– Informatyk to szczególny zawód…

To przede wszystkim zawód bardzo mobilny. Informatyk może pracować i często pracuje zdalnie. Nie musi przebywać w siedzibie firmy, w której jest zatrudniony. Jego praca ma charakter zadaniowy, a te zadania może, mieszkając w Zamościu, wykonywać dla firm zarówno zlokalizowanych np. w Warszawie jak i w Nowym Jorku.

 

Od 1 lutego jest Pan prorektorem w Wyższej Szkole Zarządzania i Administracji w Zamościu. Jakie ma Pan plany na działalność uczelni?

 

Nie pomijając innych kierunków, stawiam przede wszystkim na kierunki, które dają poszukiwany w najbliższych latach zawód i perspektywę dobrze płatnej pracy – czyli informatykę, finanse i rachunkowość oraz budownictwo. Zależy mi na wzmocnieniu tych kierunków i to jest plan na najbliższą działalność uczelni.

 

Jest Pan propagatorem innowacyjnej metody kształcenia zwanej „Akademią w chmurze”…

 

Szkolnictwo rozwija się wraz z rozwojem technologii. Jeżeli technologia umożliwia nowoczesne formy kształcenia, a w przypadku Akademii w chmurze, jest to interaktywne nauczanie na odległość, to jestem zdania, żeby z tego korzystać. Istotna jest w tym przypadku interaktywność zajęć, która odróżnia tę formę od tradycyjnych metod e-learning, gdzie najczęściej materiały dydaktyczne są wykorzystywane statycznie. Dodatkową wartością dla studenta jest zmniejszenie kosztów studiowania. Studenci nie muszą dojeżdżać do uczelni, tak intensywnie, jak wymaga tego tradycyjny sposób prowadzenia zajęć. Akademia w chmurze daje możliwość objęcia kształceniem większej liczby studentów, rozproszonych po całym kraju czy nawet za granicą. Wymagania techniczne są też praktycznie dla wszystkich dostępne – wystarczy mieć Internet oraz komputer czy laptop z kamerą i systemem nagłośniającym.

 

Czy „Akademia w chmurze” jest już prowadzona w WSZiA?

Akademia w chmurze będzie w naszej uczelni realizowana na kierunkach informatycznych studiów podyplomowych, a wkrótce bardziej się upowszechni na studiach I stopnia, zwłaszcza na kierunkach technicznych typu informatyka, finanse i rachunkowość czy budownictwo.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała Małgorzata Bzówka