Zawód miłosny? Zadzwonił na policję mówiąc, że chce się zabić

W niedzielę rano młody mężczyzna zadzwonił do oficera dyżurnego I komisariatu Policji w Lublinie mówiąc, że chce się zabić z powodu zawodu miłosnego. Żądał aby policjant zadzwonił do matki jego wybranki i przekonał ją aby zezwoliła na kontakt z dziewczyną.

Reklamy

 

Do tej niecodziennej sytuacji doszło w niedzielę, około godziny 7.00 rano.

Oficer dyżurny I komisariatu Policji w Lublinie odebrał telefon od mężczyzny, który stwierdził – „chcę się zabić”. Powodem miał być zawód miłosny. Nie było by w tym nic dziwnego, takie telefony policyjni dyżurni miewają niejednokrotnie, jednak w tym przypadku, mężczyzna żądał od policjanta, aby to on rozwiązał jego miłosne problemy.

Groził, że popełni samobójstwo, jeśli funkcjonariusz nie zadzwoni do matki jego dziewczyny i nie przekona jej, aby ta pozwoliła na kontakty z córką. Desperat podał nr telefonu do matki dziewczyny i czekał na efekty. Rozłączając się nie podał swoich danych, ani miejsca, w którym się znajduje. Chyba nie spodziewał się, że policja tak szybko rozwiąże jego problem.

Dyżurny natychmiast skontaktował się z kobietą, mówiąc o powodach. Okazało się, że mężczyzna faktycznie nie może się pogodzić z rozstaniem z jej córką. Co więcej, od tego czasu stale nęka ją telefonami.

Po ustaleniu jego personaliów okazało się, że nie ma go w miejscu zamieszkania. Jest za to w Bieszczadach, w towarzystwie innej dziewczyny.

Dyżurnemu pozostało już tyko skontaktować się z policjantami z Komendy Policji w Lesku i poprosić o kontakt z nieszczęśnikiem. Tak też się stało. Mężczyzna rzeczywiście był w towarzystwie innej kobiety. Twierdził, że już mu minęły myśli samobójcze. Mimo wszystko policjanci zapewnili mu pomoc medyczną i wezwali na miejsce załogę karetki pogotowia. 

 

(źródło: KWP Lublin / AF)