Biegiem po Koronę

Wojtek Bartnik: Cieszę się, że mimo „przymrozku” na skroniach i innych występujących już brakach, udało mi się w tak „młodym wieku” zdobyć Koronę Polskich Półmaratonów.

Reklamy

 

Zaczęło się pod koniec szkoły (ukłony dla Kazia Grzesiuka). Biegałem wieczorami po 5 km tylko dla siebie i to w zwykłych trampach i szosą (po kocich łbach). Następnie była pierwsza praca, przygoda ze studiami i bardzo długa przerwa w bieganiu.

Po latach pracy za biurkiem, przyszły dolegliwości zdrowotne, więc przypomniałem sobie, że w młodości jeździłem na rowerze (jedyny w tamtym czasie, mój środek lokomocji), biegałem i pływałem kajakiem.

Pierwszy do łask wrócił rower – Stowarzyszenie Hrubieszów na Rowerach, z Prezesem Tadeuszem Romaszko. Tam poznałem Tadzia Słomę, rowerzystę i maratończyka, który przypomniał mi o bieganiu i tak na nowo zaczęła się moja przygoda z tym sportem.

Pierwsze buty i strój do biegania, kupiłem marki Asics. Obecnie moja kolekcja jest dużo większa. Na mojej drodze biegowej pierwsi pojawili się Henio Łukaszczyk i Jacek Wołos, którzy zabrali mnie do Lublina, na moją pierwszą w życiu „dychę”, gdzie od początku do końca doradzali mi, dopingowali  i robią to do dziś – dzięki Wam przyjaciele!

Później były różne lektury, internet, pierwsze porady fachowe- trener Mirek Kamień rozpisał mi treningi, dzięki którym forma rosła i na efekty nie trzeba było długo czekać – dziękuję Ci Mirku!

Zyskałem nowych przyjaciół – biegaczy, z którymi w trakcie spotkań dużo rozmawialiśmy o bieganiu, wymienialiśmy się doświadczeniami i poradami. Wtedy też padła propozycja zdobycia Korony Polskich Półmaratonów. Wyzwanie podjęli: Bożenka Kaniuga, Ewa i Tomek Borek, Edytka i Marcin Wilkos, Agnieszka Leszek, Tomek Przybylski, Darek Daszuk i ja, Wojtek Bartnik.

17 lutego 2018 r. w Lublinie odbyła się nocna dycha z cyklu Grand Prix, zadedykowałem ją siostrze,w dniu jej urodzin. Po starcie zanosiło się na nowy rekord życiowy – poniżej 50 min, ale na 4 kilometrze dopadła mnie kontuzja lewej nogi. Do mety kuśtykałem i minąłem ją w czasie 1 godz. 2 min.

Pierwszy w życiu półmaraton biegłem w Chełmie. Następne już do Korony biegałem w Białymstoku, Wrocławiu, Wałbrzychu, Gnieźnie, a skończyłem wraz z przyjaciółmi w Krakowie. Wszystkie półmaratony, biegałem z niewyleczoną do końca kontuzją lewej stopy.

Mój upór, twardy charakter i fakt, że moja przyjaciółka, Ania Guluk – też biegaczka, nie mogła biegać z nami, to właśnie jej zadedykowałem półmaraton w Gnieźnie (mieście mojego patrona, św. Wojciecha).

Mój podły charakter i zaistniałe okoliczności, pozwoliły mi ukończyć wszystkie moje półmaratony i zdobyć Koronę Polskich Półmaratonów.

Gratuluję wszystkim biegaczom- zdobytych Koron, pucharów, medali, życzę im zdrowia i dalszych sukcesów, dziękuję  za życzliwość i przemiłą atmosferę panującą w naszej grupie. Dziękuję też Joli Szostak, Joli Wołos, Alince Słoma, Pani Małgosi Muzyczuk, Państwu Kasi i Tomkowi Janik, Markowi Watrasowi, za wsparcie i porady jakich mi udzielali.

 Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się, do tego, że zmieniłem swój styl życia, na bardziej aktywny i prozdrowotny.

Sport uczy pokory, dystansu do samego siebie, a przede wszystkim powoduje wydzielanie endorfin, tzw. hormonów szczęścia – więc uśmiechajmy się, cieszmy się z życia, biegajmy i miejmy z tego przyjemność.

 

Zdobywca Korony Polskich Półmaratonów

Wojtek Bartnik


fot. WB