Unia wygrywa w Wożuczynie. Relacja z meczu

W meczu XXV kolejki Zamojskiej Klasy Okręgowej, Unia Hrubieszów pokonała na wyjeździe 3:1 Spartę Wożuczyn. Bramki w tym spotkaniu strzelali: Piotr Fulara dwukrotnie oraz Łukasz Kamiński. Dzięki temu zwycięstwu Unia Hrubieszów wywalczyła w tym sezonie już 70 punktów.

Reklamy

 

Sparta Wożuczyn – Unia Hrubieszów 1:3 (1:1)

Sparta: Czuchaj – Mroczka, Przytuła, Pieprzowski, Piłat – Dziki, Sioma (80’ Jakóbczak), Jurczyszyn, Antoniuk, Grzyb (75’ Chudyga) – Sak.

Unia: Ryć – Kawarski – Mossurec, Oleksiuk, Kondrat, Otręba (89’ Wiak), Kamiński, Fulara, Borys, Wiejak (80’ Garbacz), Oleszczuk Adrian (64’ Stepaniuk).

Bramki: Dziki (23’) – Fulara (8’, 48’-k), Kamiński (55’).

Sędziował: Kamil Malec.

Widzów: 150.

 

Jeżeli ktoś liczył na to, że Unia Hrubieszów mając już zapewniony awans, nagle spuści z tonu i zacznie grać będąc miej zaangażowanym na boisku, to srodze się przeliczył. Podopieczni Marcina Nowaka od pierwszych minut przystąpili do zdecydowanych ataków na bramkę Sparty. Już w 2 min. meczu groźnie strzelał Siergiej Borys. Bramkarz gospodarzy zdołał powstrzymać ten strzał, jednak piłka po tej interwencji zmierzała jeszcze do bramki Sparty. Młody golkiper Czuchaj zachował zimną krew i po raz drugi dobrze interweniował wybijając piłkę na rzut rożny. W 8 min stało się to, co miało się stać. Unia Hrubieszów objęła prowadzenie. Po podaniu Adriana Oleszczuka sam na sam z bramkarzem gospodarzy wyszedł Piotr Fulara, który nie zmarnował takiej sytuacji i umieścił pikę w siatce.

Po stracie gola Sparta zaczęła lepiej organizować się w obronie, gdzie dobrze swoją drużyną dyrygował grający trener Piotr Mroczka. Sparta umiejętnie przesuwała się w kierunku rozgrywanej piłki i przeszkadzała jak tylko mogła w dostaniu się w pole karne zawodnikom Unii. Obraz gry wyglądał, więc następująco – Unia atakowała, konstruowała grę, zaś Sparta umiejętnie się broniła czyhając na możliwość przeprowadzenia kontrataku.

I gospodarze dopięli swego w 23 min., kiedy po szybkim kontrataku i błędzie w bloku defensywnym Unii doprowadzili do wyrównania. Sebastian Dziki pewnym i silnym strzałem wykończył nadarzającą się okazję do zdobycia gola. Bramka wyrównująca podziała jeszcze bardziej mobilizująco na gospodarzy, którzy zwietrzyli szansę nawet na wygraną. Co ciekawe dla Sparty był to pierwszy celny strzał na bramkę Unii w tym meczu i od razu tak skuteczny.

Unia Hrubieszów jednak nie podłamała się stratą gola, a konsekwentnie grała swoje, stwarzając kolejce sytuacje, M.in. strzelali Damian Otręba oraz dwukrotnie Adrian Oleszczuk. Szczególnie młody napastnik Unii mógł w swoich sytuacjach podbramkowych zachować się lepiej i celniej uderzać na bramkę przeciwnika.

Do przerwy utrzymywał się wynik remisowy, jednak już w drugiej odsłonie Unia  bardzo szybko pozbawiła gospodarzy złudzeń, co do wywalczenia chociażby punktu.  Tak jak w pierwszej połowie tak i też w drugiej Unia utrzymywała się przy piłce i próbowała atakować. W 48 min. rzut rożny wykonywał Piotr Fulara. Po dośrodkowaniu piłkę wybijał jeden z zawodników Sparty. Zrobił to bardzo pechowo, bowiem wybijając piłkę głową, jednocześnie trafił w swoją wystawioną rękę. Karny był, więc ewidentny, co nawet zawodnicy Spart zbytnio nie protestowali.  Podyktowaną jedenastkę pewnie wykorzystał kapitan naszej drużyny Fulara.

W 55 min było już 3:1 dla Unii. Wszystko zaczęło się od odebrania piłki w polu karnym przez Damiana Otrębę grającemu trenerowi Sparty.  Piotr Mroczka chyba nie spodziewał się takiej sytuacji i po starciu właśnie z Damianem Otrębą nagle upadł na murawę szukając przy stracie piłki faulu.  Stało się jednak inaczej piłka trafiła przed pole karne do Łukasza Kamińskiego, który oddał precyzyjny strzał, umieszczając tym samym piłkę w bramce Sparty. Gospodarze usilnie protestowali domagając się odgwizdania przewinienia. Ogólnie po tej stracie gola, na boisku zrobiło się bardzo nerwowo. Gospodarze zamiast skupić się na grze zaczęli każdą decyzję arbitra głównego głośno krytykować wyrażając również swojej niezadowolenie.

Unia prowadząc 3:1 ani na chwilę nie zwalniała tempa gry, do którego dostosowała się Sparta Wożuczyn pokazując przy tym bardzo dobre przygotowanie kondycyjne, które nie jedna drużyna w zamojskiej okręgówce może pozazdrościć.  W środku pola rządzili i dzieli Borys, Fulara i Kamiński, jednak często brakowało w ostatniej fazie przeprowadzonej akcji skutecznego wykończenia.  Sparta zaś ponownie grała schowana w obronie czekając cierpliwie na swoją okazję.  I taka okazja nadarzyła się w 75 min., kiedy po strzale zawodnika gospodarzy, od utraty gola Unię uratowała poprzeczka. W odpowiedzi groźnie strzelał Siergiej Borys, ale świetnie w tej sytuacji zachował się Kamil Czuchaj.

Więcej goli w tym spotkaniu nie padło i Unia Hrubieszów po końcowym gwizdku mogła dopisać na swoje konto kolejne trzy punkty. W drużynie Sparty Wożuczyn było widać wyraźne niezadowolenie z pracy arbitra głównego, na którego zresztą zrzucono winę za porażkę.

Mimo że Sparta Wożuczyn jest już pogodzona ze spadkiem do niższej ligi, to w starciu z Unią Hrubieszów pokazała się z bardzo dobrej strony, pokazując, że potrafi umiejętnie się bronić przy tym groźnie kontratakując. Sparta dzielnie i ambitnie walczyła i za to należą się gospodarzom słowa uznania. Unia Hrubieszów zaś grała konsekwentnie swoje realizując założenia taktyczne i umiejętnie odnajdując się w nomy systemie gry 4-3-3. Kluczem do zwycięstwa w tym meczu było właśnie utrzymywanie się przy piłce i konstruowanie akcji ofensywnych.



józek