Złoto Artura Kerna

W niedzielę 3 sierpnia 2008 r. Artur Kern zawodnik MKS „Unia” Hrubieszów pokonał wszystkich rywali podczas 18 Biegu Jezior Łukcze – Krasne, na podium stawali również M. Hojda, M. Muzyczuk i Michał Kitliński.

Reklamy

Sobotnia burza wystraszyła część biegaczy planujących udział w niedzielnej imprezie na Pojezierzu Łęczyńsko-Włodawskim. Ostatecznie na linii startu pojawiło się grubo ponad trzysta osób, a do mety trasą wynoszącą 3800 m dobiegło aż 327.

W znakomitym stylu wygrał Artur Kern z Unii Hrubieszów przed Dawidem Nowogrodzkim Agros Zamość i Stanisławem Marcem Nałęczów. Wśród pań najszybsza była Magdalena Karpińska z Radzynia.

Triumfator biegu otrzymał też nagrodę specjalną dla uczestnika, który przybył do gminy Uścimów z najdalszego zakątka świata. Przyleciał na bieg aż z USA ze stanu Arkansas, ponieważ tam studiuje od 4 lat i dodatkowo znakomicie reprezentuje swoją uczelnię w biegach wytrzymałościowych. Druga w tej kategorii była Bianka Bartosik z Birmingham, trzeci Belg Michael de Maere z Antwerpii, a na czwartym ex aequo uplasowali się szczecinianie Leszek i Piotr Gołębiowscy. Jako pierwsze do konkursu na najliczniejszą reprezentację rodzinną stanęły spokrewnione przez szwagrów (i żyjące jak zapewniano w zgodzie) kraśnickie rodziny państwa Chmielów i Zielińskich. Zespół liczył sześć osób.

Nie brakowało chętnych do tytułu najmłodszego uczestnika biegu. Kandydowali do tego miana 6-letni Marcin Wyrykowski, 5-letni Rafał Zieliński, 6-letnia Oliwia Ciesielczuk z Hrubieszowa, 21-miesięczna Julia Książek i 7-miesięczna Ania Paszkowska. Najstarszym z wózkowiczów inwalidzkich był 70-letni Ryszard Sosik, a najmłodszym 9-letni Wojtek Mazur.

Sygnał do startu dał jak zwykle starosta powiatu lubartowskiego Marian Starownik. Jak zwykle wiele emocji wzbudził finał konkursu na Miss Biegu. Konieczna była dogrywka, gdyż 2-osobowe jury nie było w stanie rozstrzygnąć, która z kandydatek – Bianka czy Ewa – otrzymała większe oklaski od widowni. Ostatecznie zwyciężyła Bianka Bartosik, lublinianka mieszkająca na stałe w Birmingham. Weteranka biegu. W wieku 15 lat ma na koncie aż 10 startów. Nasze dziewczyny były tuż za tą pierwszą dwójką, a stało się tak, bo było nas mało, ponieważ liczą się oklaski, piski itp.

Organizatorzy rozlosowali wśród uczestników biegu rekordową ilość nagród. Główna przypadła Angelice Brzozowiec z Kosowa, która wygrała tzw. urządzenie wielofunkcyjne (drukarko-kopiarko-skaner).

Z mieszkańców Hrubieszowa, których znam zajęli miejsca: dziewczęta do lat 12: 4. Wiktoria Ciesielczuk, 5. Zuzanna Zarosińska, 10. Oliwia Ciesielczuk; piętnastoletnia Majka Hojda zajęła 2 miejsce w kategorii do 18 lat; Małgorzata Muzyczuk uplasowała się na 3 pozycji, ale w kategorii powyżej 35 lat, Natalia Ciesielczuk była 19 w grupie 19 – 34 lata; 97 – my w kat. 19 – 44 lata był Mirosław Ciesielczuk, niżej podpisany, czyli Marek Ambroży Kitliński w kat. powyżej 45 lat zajął 40 lokatę, ale doskonale spisał się jego dziesięcioletni wnuk Michał, który pilotowany przez ojca Piotra pokonał wszystkich przeciwników do lat 12, a było ich 35.

Natomiast niemiła niespodzianka spotkała mojego drugiego wnuka, czteroletniego Bartka, który w gęsto obstawionym biegu maluchów do lat 5, na dystansie 150 m dobiegł do mety trzeci, na czele był duży dryblas, który okazało się, że ma już 7 lat, rodzice zaczęli kłócić się, co do kolejności i organizatorzy ukrywając swoją niemoc unieważnili bieg. Nie wiem czy ta decyzja nie zniechęci dzieci do uczestniczenia w innych zawodach. Mego wnuka na pewno nie, ponieważ do tej pory zaliczył trzy biegi, w tym dwa upadki i dyskwalifikację, i powiedział – za rok wygram.

Na słowa uznania zasługują oprócz mojej rodziny (ale się chwali…), rodzina Ciesielczuków z Hrubieszowa, którzy wszyscy uczestniczyli w biegu, oraz rodzice Majki Hojdy, którzy przywieźli córkę na zawody i mocno jej dopingowali na miejscu. Miejmy nadzieję, że za rok takich uczestników będzie z naszego miasta i okolic więcej, tym bardziej, że organizatorzy ciągle liczą na przekroczenie 1000 biegaczy.

Do zobaczenia za rok, jak zwykle w pierwszą niedzielę sierpnia – to były ostatnie słowa, jakie padły wczoraj z estrady usytuowanej jak zwykle na plaży ośrodka Relax nad jeziorem Krasne. Wypowiedział je główny organizator biegu, wójt gminy Uścimów Stanisław Wołoszkiewicz.

***

NAJSZYBSI

– seniorzy: 1. Artur Kern Unia Hrubieszów, 2. Dawid Nowogrodzki, 3. Hubert Ćwik (obaj Agros Zamość),

– seniorki: 1. Magdalena Karpińska, 2. Edyta Krupska, 3. Kamila Bałabuch,

– juniorzy: 1. Mateusz Tłuścik, 2. Dariusz Nowacki, 3. Krzysztof Kunach,

– juniorki: 1. Patrycja Maśloch, 2. Maja Hojda Gimn. nr 2 Hrubieszów, 3. Emilia Kosowska,

– młodzicy: 1. Michał Kitliński, 2. Jan Tkaczyk, 3. Paweł Tkaczyk,

– młodziczki: 1. Małgorzata Tłuścik, 2. Jolanta Jędrych, 3. Weronika Chwalczuk,

– oldboje: 1. Stanisław Marzec, 2. Kazimierz Kamola, 3. Krzysztof Gruca,

– kobiety: 1. Iwona Baluk, 2. Małgorzata Kieler, 3. Małgorzata Muzyczuk ZS 4 Hrubieszów.

***

Wywiad z Arturem Kernem

Mak – Czy specjalnie przygotowywałeś się do tego biegu?

AK – Po przyjeździe do kraju, w związku z tym, że z Unii nie widziałem żadnego zainteresowania moimi startami w kraju, a robiłem również treningi na stadionie, rozpocząłem rozbieganie, więc trochę obawiałem się przeciwników, nie znając obecnie poziomu swojego wytrenowania

Mak – Jak było po starcie ?

AK – Pierwszy kilometr był wolny, więc wyszedłem na prowadzenie i podkręciłem tempo, zmieniali mnie również rywale, a szczególnie biegający boso Marzec.

Mak – Co działo się dalej ?

AK – A … były chwile zwątpienia, że nie podołam rywalom, ale przełamałem to i jak wbiegłem na plażę to wygrałem z przewagą około 10 metrów

Mak – Co się czuje za metą jak się wygra ?

AK – Ogromną satysfakcję, tym bardziej, że jestem pierwszym zawodnikiem z Hrubieszowa, któremu udało się wygrać ten bieg, wygrywały dziewczyny Marysia Głowacz i Gosia Klik, a trenerka Muzyczuk wielokrotnie, ale w swojej kategorii wiekowej.

Mak – Co dalej ?

AK – Około 20 sierpnia wylot do Stanów, ostatni rok studiów, przełaje, hala i sezon letni, chciałbym poprawić swoje rekordy życiowe, w tym Halowy Rekord Polski na 5000 m i jak będę w formie, i ktoś mi pomoże z Unii, to chciałbym wystartować na Mistrzostwach Polski w 2009 roku i tam zaprezentować się jak najlepiej.

Mak – W imieniu własnym i LubieHrubie.pl życzymy powodzenia i czekamy na wiadomości, z chęcią je umieścimy na naszej stronie.

***

Wywiad z Małgorzatą Muzyczuk

Mak – Przez 8 lat ten bieg wygrywała Pani w kategorii wiekowej powyżej 35 lat, tym razem trzecie miejsce, co się stało ?

MM – Przed biegiem 8 dni byłam na wczasach nad morzem, biegałam codziennie od szóstej rano około 10 kilometrów, a później wycieczki, kąpanie, opalanie, gra w siatkę plażową, tenisa ziemnego itp., następnie 15 godzin (przez całą noc) jazdy na miejsce startu, a i tak się cieszę, że Pan i Artek Kern zabraliście mnie z Chełma swoim samochodem na te zawody, tak bym chyba nie startowała.

Mak – Co dalej ?

MM – Zafundowałam sobie za własne pieniądze tygodniowy obóz, więc potrenuję trzy razy dziennie.

Mak – Po co ?

MM – Pod koniec sierpnia 21 raz wystartuję w Biegu Pokoju na 100 km w cztery dni, dwa tygodnie później zmierzę się z maratonem we Wrocławiu i jeszcze 2 tygodnie później biegnę maraton w Warszawie.

Mak – Po co tyle maratonów ?

MM – Pasjonaci biegów długich ustanowili odznakę, która nazywa się „Korona Maratonów” i chcę ją zdobyć.

Mak – W jaki sposób ?

MM – W ciągu 2 lat należy przebiec w dowolnym tempie wyznaczone przez organizatorów 5 maratonów, więc muszę jeszcze te dwa.

Mak – Co dalej ?

MM – Po tym wszystkim przeżyjemy zobaczymy, chciałabym przebiec półmaraton z Horodła do Hrubieszowa, ponieważ biegałam we wszystkich, ale termin zbiega się z maratonem warszawskim, lecz może ktoś z organizatorów biegu Unii Horodelskiej czyta LubieHrubie i przesunie na październik ten bieg to pobiegnę, a i tak mówią inni zawodnicy.

Mak – Po sezonie i co dalej ?

MM – Chodzą mi po głowie maratony w Berlinie, w Paryżu, w Rzymie lub w Londynie, ale i w Polsce jest taki bieg, na który nie każdy się zdecyduje, nazywa się „Bieg Katorżnika”, biega się po wodzie, błocie, bagnach, gdzie są pijawki i inne robactwo, których się boję, krzakach, lesie, różnych wertepach itp.

Mak – No to chyba jest sponsor porządny, a może wreszcie Unia sobie przypomniała o Muzyczuk jako zawodniczce.

MM – Chyba Pan żartuje, najwyżej korzystają z moich wychowanków.

opracował – mak

Na zdjęciu – Artur Kern zmierza do mety w Biegu Jezior Łukcze – Krasne.

zobacz zdjęcia >>