Barbara Woźniak stypendystką Prezesa Rady Ministrów

Uczennica klasy II C naszego Zespołu Szkół nr 3 im. Tadeusza Kościuszki otrzymała dyplom stypendystki Prezesa Rady Ministrów.

Reklamy

18 listopada 2013 roku w Sali Błękitnej Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego odbyło się uroczyste wręczenie dyplomów stypendystom Prezesa Rady Ministrów. W uroczystości wzięli udział: Pan Włodzimierz Karpiński – Minister Skarbu Państwa, Pani Jolanta Szołno-Koguc – Wojewoda Lubelski, Pan Grzegorz Raniewicz – Poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Krzysztof Babisz – Lubelski Kurator Oświaty, Pan Krzysztof Grabczuk – Wicemarszałek Województwa Lubelskiego oraz wielu przedstawicieli władz samorządowych, nauczyciele i rodzice.

Barbara jest bardzo miłą i przesympatyczną osobą, niezwykle lubianą przez koleżanki i kolegów, a w dodatku otwartą na ludzi i otaczającą ją rzeczywistość. Poproszona o powiedzenie kilku słów o sobie, zgodziła się od razu.

„Urodziłam się 3 grudnia 1996r., więc mam jeszcze 16 lat i jestem jedną z najmłodszych osób w klasie. Nigdy jednak mi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, cieszę się, że jestem nieco młodsza od reszty. Moje imię ma związek z datą urodzin, gdyż dzień po nich wypadają imieniny Barbórki i ja też dostałam takie imię.

Niestety, jestem jedynaczką. Ma to swoje plusy, ale jednak chciałabym mieć jakieś oparcie w rodzeństwie. Na szczęście mam brata ciotecznego Tomka, którego bardzo lubię i podziwiam. Jest starszy ode mnie o 5 lat. Obecnie studiuje na Politechnice Wrocławskiej Automatykę i Robotykę (3 rok) oraz Podstawowe Problemy Fizyki Technicznej (2 rok). Właśnie z tym drugim kierunkiem pragnie związać swoją przyszłość. Wyjeżdża na sympozja i konferencje naukowe związane z kierunkiem studiów, a nawet dostał się na badania naukowe w Moskwie, na które jedzie już w lipcu. Nie ukrywam, bardzo go podziwiam i jest dla mnie poniekąd wzorem do naśladowania. 

Brak rodzeństwa rekompensuję sobie w pewien sposób miłością do zwierząt. Mam psa Maksia, który ma 10 lat, ale bardzo dobrze się trzyma i jestem pewna, że pożyje przynajmniej jeszcze dwa razy tyle. Od 4 lat mam też kotkę Wicię. Jest ona przybłędą, znalazłam ją małą na cmentarzu i zabrałam do domu. Cała rodzina pokochała ją od razu, bo jest niezwykle śmieszna i pocieszna. Znalazła u nas dom, w którym bardzo dobrze się czuje i niczego jej nie brakuje. Mimo że nie do końca dogaduje się z Maksiem, jakoś się do siebie przyzwyczaili i tolerują się nawzajem.

Interesuję się też muzyką. Moim ulubionym jej rodzajem jest hard rock. Uwielbiam go słuchać, daje mi siłę, kiedy jestem całkowicie wyczerpana i motywuje do dalszej pracy.

Moim ulubionym serialem, bez dwóch zdań jest Dr House, który niestety w tym roku skończył się po 8 sezonach emisji. Jednak nie tracę nadziei i wierzę, że serial będzie kontynuowany, ponieważ nie wyklucza tego sam Hugh Laurie.

10 ostatnich lat (zerówka, podstawówka i gimnazjum) spędziłam w budynku Zespołu Szkól nr 3 na ul. Zamojskiej, choć wtedy jeszcze tak się nie nazywał. Szczególnie miło wspominam gimnazjum, klasę matematyczno-fizyczną I-III B. Miałam świetnego wychowawcę i fajnych nauczycieli, ale najlepsi byli koledzy i koleżanki z klasy. Naszą tradycją były coroczne trzydniowe wyjazdy na kajaki, które okazały się być dla nas znakomitą atrakcją! Mimo że w liceum się rozdzieliliśmy (większość z nas poszła do klasy matematyczno-fizycznej, część do klasy biznesowej, a jeszcze inni wyjechali), łączą nas wspólne miłe wspomnienia. Bardzo się cieszę, że z tą wspaniałą klasą było mi dane przeżyć bal gimnazjalny.

Obecnie także jestem uczennicą Zespołu Szkół nr 3, tym razem im. Tadeusza Kościuszki, i z tego wyboru jestem bardzo zadowolona, mimo że do szkoły mam kawał drogi.

Mam bardzo fajną klasę, której jestem przewodniczącą. Pełno w niej przyjaznych ludzi, którzy nie tylko są inteligentni i ambitni, ale także zabawni i pomocni. Mimo że z większością znam się tylko rok, wiem, że mogę liczyć na ich pomoc. W naszej klasie panuje bardzo przyjazna atmosfera, nikt nie jest zdany sam na siebie. Przez ten jeden rok bardzo się zgraliśmy i uważam, że nie ma nikogo, kto by się czuł źle. Jestem przekonana, że liceum będę miło wspominać i tęsknić za tymi beztroskimi czasami.

Jako że jestem w klasie biologiczno-chemicznej, swoją przyszłość chcę związać z tym kierunkiem. Swego czasu myślałam o medycynie, a dokładniej o neurologii, jednak cały czas waham się nad pójściem w rodzinne ślady, czyli na politechnikę…

Ale nie martwię się zbytnio przyszłością, na razie żyję chwilą, bo życie jest za krótkie, aby zamartwiać się na zapas…” 


Info i fot. ZS nr 3