Czas odejść…

Kiedy człowiek ogląda się do tyłu nadchodzi wówczas refleksja, przecież to tak niedawno i niedługo było, a tu … już nadchodzi chwila wiecznego pożegnania? Na dniach pożegnaliśmy się na zawsze z nauczycielkami p. Teresą Baziuk i p. Ireną Mirowską.

Reklamy

Wiem, że Pani Irena Mirowska uczyła historii i była wychowawczynią klas w Szkole Podstawowej nr 2 i 3 w Hrubieszowie. Była kobietą wesołą, odważną, zdecydowaną i otwartą do dyskusji. Historii uczyła powiedzmy niezgodnie z programem, ponieważ już za PRL – dzieciom i młodzieży mówiła o Katyniu, Dniu Niepodległości, o Święcie 3 Majowym, itp. Kiedy nastał ruch „Solidarnościowy” natychmiast rzuciła się do pracy w ramach tego niezależnego związku. Podczas Rad Pedagogicznych „musiała” zawsze zabrać głos, a pytania nie były dla dyrektorów łatwe. Niestety nastał podobno dla dobra Polaków (tylko, których Polaków ?) „Stan Wojenny”, Pani Irena natychmiast włączyła się w akcje podziemne, była dostarczycielem prasy podziemnej, wiele osób z niej korzystało, poszerzając swoją wiedzę, co się naprawdę w kraju dzieje, co niektóre osoby w końcu przypłaciły zatrzymaniami przez SB. Po stanie wojennym, w szkole przygotowała taki apel i gazetkę „na te tematy”, że wiele osób było zaniepokojonych „co to będzie ?”. W końcu p. Irena przeszła na emeryturę i drogi się nasze rozeszły, były przypadkowe spotkania, krótkie rozmowy o polityce i córkach, które reprezentowały szkołę nie tylko w nauce, ale i w sporcie. Zmarła w Gdyni, pogrzeb odbędzie się w piątek 14 XI.

***

Wiem, że Pani Teresa Baziuk uczyła chemii w Szkole Podstawowej nr 2 i 3 w Hrubieszowie, w końcu w Gimnazjum nr 2. Była całkowitym przeciwieństwem p. Ireny. Nie było jej słychać, nie słyszałem głośnych dyskusji, jak zabierała głos na Radzie Pedagogicznej to w sprawie konkretnej, przekazywała swoją wiedzę głosem stonowanym, cichym, zrozumiałym dla wszystkich. Widać było nawet w mimice jej twarzy troskę o ucznia, ponieważ była wychowawczynią klas i ja jako nauczyciel wychowania fizycznego wiem, że nie interesowała się tylko nauką i zachowaniem ucznia, ale jeżeli wykazywał uzdolnienia sportowe, to śledziła jego postępy w tej dziedzinie. I… i nawet po zakończeniu szkoły okazało się, że Pani Teresa kupuje gazety i czyta o osiągnięciach sportowych swoich byłych uczniów. Jeżeli długo o kimś nie było wzmianki, to przychodziła do mnie i pytała się, a co się dzieje z tym sportowcem?

Pracowała do pełnowymiarowej emerytury, a nawet trochę dłużej, mieszkając na Polnej początkowo często spotykałem ją w sklepie, na chodniku, zawsze była ciekawa, co w szkole i w sporcie. Niestety spotkania były coraz rzadsze, aż w końcu ustały i niestety nadeszła najgorsza wiadomość – p. Teresa nie żyje. Pogrzeb odbył się 12 listopada.

***

Trochę wcześniej na wieczny odpoczynek odszedł p. Władysław Głowacki, też uczył w Szkole Podstawowej nr 2 w Hrubieszowie. Pomimo dużej różnicy wieku pomiędzy nami nigdy nie dawał tego odczuć, wprost przeciwnie zawsze był uśmiechnięty i… sypiący kawałami. Z tego, co wiem był działaczem związkowym i TRH. Kiedy był na emeryturze, też spotykaliśmy się często i były wesołe pogaduchy. No cóż, przyszła ta chwila i to, co nas wszystkich spotka, przekroczył rzekę Styks.

***

Wcześniej informowałem czytelników o śmierci p. Witolda Naja (też uczył w SP 2) i bolesnej śmierci młodziutkiego Andrzeja Jańczuka. Tak wyszło, że z jednej szkoły w ciągu trzech miesięcy odeszło pięć osób, dlatego pochylmy nisko głowy, zadumajmy się i przypomnijmy nieśmiertelne powiedzenia księdza Twardowskiego

„Śpieszmy się kochać ludzi, jak Oni szybko odchodzą”

Opracował – mak