Hrubieszów: Z wolontariuszami z Europy o pomocy uchodźcom (ZDJĘCIA)

8 marca, w grupach wychowawczych Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego w Hrubieszowie, miało miejsce spotkanie z wolontariuszami pracującymi na rzecz uchodźców z Ukrainy.

Reklamy

W związku z sytuacją działań wojennych w Ukrainie, setki tysięcy ludzi ucieka do Polski. W internacie Powiatowego Zespołu Placówek Szkolno – Wychowawczych zakwaterowanie mają wolontariusze – czyli ludzie dobrej woli z całej Polski i państw europejskich.

Panowie Oskar i Mikołaj opowiedzieli wychowankom jak wygląda ich pomoc uciekającym. Uświadomili wychowankom, że wszystko robią bezpłatnie a koszty np. podróży ponoszą z własnych pieniędzy. Natomiast noclegi dla nich ofiarują bezpłatnie prywatni ludzie, hotele i placówki oświatowe.

Reklamy

Pan Oskar jest koordynatorem krakowskiej grupy wolontariuszy. Są to mężczyźni i kobiety w różnym wieku i z różnych zakątków Polski i Europy. Pan Oskar, który posłyszał o wybuchu wojny w Ukrainie automatycznie spakował plecak i wyruszył z Zagrzebia, gdzie studiuje do Polski i dalej do naszego Hrubieszowa. W międzyczasie zwerbował wielu swoich znajomych, przyjaciół, którzy w ciągu doby dotarli do HOSiR.

Opuszczając studia nie wiedział czy będzie mógł je kontynuować, gdyż nie miał czasu skonsultować tego wyjazdu z uczelnią. Dopiero po dwóch dniach już z Hrubieszowa skontaktował się z rektorem, który udzielił jemu i innym studentom dwutygodniowego urlopu.

Oskar zna 2 języki, angielski i serbsko – chorwacki i głównie zajmuje się tłumaczeniem spraw, które do załatwienia mają ludzie przekraczający granicę. Drugi wolontariusz Mikołaj zna 6 języków obcych w tym ukraiński i rosyjski, więc ma bardzo dużo pracy związanej z przetłumaczeniem dokumentów i papierów ludzi uciekających z Ukrainy.

Każdy uchodźca chce opowiedzieć o swoim spokojnym życiu zamienionym w ciągu jednego dnia w dramat, który zmusił ich do ucieczki z własnego kraju, własnego domu, zakładu pracy, szkoły i własnego łóżka. To jest najbardziej stresująca strona pomocy wolontariuszy,  którzy stykają się z zdezorientowanymi, bezradnymi często też chorymi ludźmi.

Uchodźcy będący w różnym wieku i stanie psychofizycznym, potrzebują czasami tylko parę słów pociechy i otuchy. Potrzebują też wsparcia materialnego oraz miejsca do odpoczynku i spania. Wolontariusze przełamują barierę językową i kontaktują tych ludzi z rożnymi organizacjami, ambasadami, organizują przejazd do innych miast i krajów. W przypadku studentów ze Sri Lanki, których wojna zaskoczyła w Kijowie, zorganizowali im bezpłatny transport na lotnisko i powrót do własnego kraju.

Panowie pracują w rożnych godzinach przez całą dobę. Szczególnie są zmęczeni psychicznie, ponieważ każdy mały, duży, młody czy starszy człowiek potrzebuje pociechy i dopowiedzi gdzie się znajduje i dokąd zmierza.

Mikołaj, będąc u nas z pomocą, wykonuje zdalnie swoją pracę zawodową przez kilka godzin w ciągu doby, a kilkanaście poświęca na pomoc potrzebującym. Mikołaj zna 6 języków obcych – w tym najbardziej przydatne j. rosyjski i j. ukraiński.

Obaj panowie pomagają w hali HOSiR. Wymieniają się w różnych godzinach doby z pozostałymi wolontariuszami z grupy krakowskiej. Przez kilkanaście godzin znajdują się w ciągłym w ruchu. Najbardziej bolą nogi i buzia, która praktycznie się nie zamyka. Opowiadali, że przybyli również z pomocą wolontariusze z Portugalii.

Praca wolontariacka wynika z głębi ich serc i potrzeby okazania empatii innym ludziom. Pomagają również, zwierzętom, które uciekający zabrali z domów. Głównym celem ich pomocy jest budowanie dobrego świata, przyjaznego dla wszystkich ludzi bez względu na kolor skóry, narodowość, religię oraz zaszłości historyczne.

Wolontariusze mają swoją myśl przewodnią, iż pomagać może każdy człowiek na wiele sposobów w miarę swoich możliwości i swojego zaangażowania. Liczy się nawet najmniejszy dobry uczynek sprawiony innym istotom. Wolontariusze opowiedzieli, że często swoją wykonywaną pomoc i pracę przenoszą na grunt prywatny, rozmyślając jak ulżyć poznanym uchodźcom.

Na zakończenie wychowankowie zadali nurtujące ich pytania. Panowie są bardzo przyjaźni, życzliwi i zmęczeni ale stale powtarzali, że pomagać trzeba, bo dobro dane innym wraca do Nas.

­

tekst: K. Berman, fot. PZPSW Hrubieszów


LubieHrubie na Instagramie