Liga Morska i Kolonialna

75 lat temu, w roku 1932 w naszym mieście powstała Hrubieszowska Liga Morska i Kolonialna. Posiadała ona spory teren, idąc w kierunku Sławęcina (od wejścia na stadion do mostu), przy prawym brzegu Huczwy,była to wówczas ulica Orlicz Dreszera 2, a obecnie jest to ul. Ciesielczuka i teren ten podlega MPGiK.

Reklamy

Była to organizacja społeczna, która stawiała sobie za cel propagowanie zagadnień morskich. Prowadziła zbiórkę pieniędzy na Fundusz Obrony Morskiej, w celu rozbudowy floty morskiej i rzecznej. Centralnie jej pracami kierował generał Mariusz Zaruski. Organizacja ta zaprzestała działalności w 1939 r. Została reaktywowana w 1944 r. pod nazwą Liga Morska i zlikwidowana w 1953 r.

Na wspomnianym we wstępie terenie usytuowany był budynek Ligi, był on drewniany z dużym tarasem, kryty blachą, pod budynkiem znajdowała się wypożyczalnia kajaków (40 sztuk) i łódki, dwie drewniane szatnie, także magazynek sportowy. W świetlicy grano w bilard i w karty, można było kupić, napoje i słodycze, oraz morskie pamiątki. W kierunku mostu była zasiana trawa, zawsze krótko przystrzyżona, dla odpoczynku i pogawędek stały ławki, plac oraz droga od ulicy i rzeki były oświetlone.

Przy Huczwie urządzono plażę z drobnoziarnistym piaskiem, zielenią i kwiatami, oraz drewnianą przystań kajakową. Przystań ułatwiała opuszczanie kajaków na wodę, łatwiej było przypłynąć do brzegu i suchą nogą wysiąść z pojazdu wodnego. Było kąpielisko dla dzieci i dorosłych, dno Huczwy było pokryte piaskiem, wybudowano sprężystą trampolinę do skoków do Huczwy.

Na boisko, w tych czasach szkolne, przez Huczwę można było przejść przez drewniany mostek, który posiadał na krańcach obrotowe krzyżaki i na środku obrotową bramkę, które zabezpieczały przed natłokiem, wybudowany przez ułanów 2 Pułku Strzelców Konnych. Wzdłuż obydwu brzegów Huczwy były ścieżki spacerowe z ozdobnymi krzewami.
Stał też mały drewniany budynek, w którym mieszkał wachmistrz Antoni Radzik, kierownik tego obiektu. Urządzano zawody pływackie, wyścigi na kajakach i łódkach. Organizacja posiadała statut, według którego wybierano zarząd. Prezesem, jak to na ogół wówczas bywało, został zawodowy żołnierz płk. Stefan Hauke – Kulesza. Działała również jego żona, oraz rotmistrz Bogdan Sawicki.

W lecie urządzano na „Śluzie” pikniki z pięknie ozdobionymi girlandami łodziami, płonącymi pochodniami, strojami marynarskimi i przygrywkami orkiestry wojskowej. Na brzegach rozpalano ogniska, były sztuczne ognie. Każdego roku obchodzono uroczyście „Święto Morza”, na które zapraszano prawdziwych marynarzy. Niejeden chłopak z Hrubieszowa zapałał do tego, aby być również marynarzem.

Zimową porą na ”Śluzie” urządzano ślizgawkę na łyżwach i butach, grano wyciętymi kijami i puszkami metalowymi w hokeja. Grali tam wszyscy – Polacy, Ukraińcy i Żydzi.

Budynek działał jeszcze dość długo po wojnie, ponieważ osobiście, jako mały chłopak z moim ojcem Tadeuszem w nim bywałem. Blisko mostu na stadionie stał blaszany budynek, w którym była strzelnica dla wiatrówek.

Jeszcze w latach sześćdziesiątych XX wieku był wysypywany piasek do Huczwy i na brzeg od stadionu, były pomosty drewniane umocowane w dnie rzeki, które służyły do treningów i zawodów pływakom, rekreacyjnego pomiędzy nimi pływania, skoków do wody i opalania, korzystano z kajaków, rowerów wodnych, kąpiących się pilnowali ratownicy, można było zdobywać karty pływackie. Ludzi w wodzie oraz na brzegach mnóstwo, m.in. Nieradkowie, Troszczyńscy, Majewscy, Jaworski, Kozielscy, Kwaśniewscy, Budnikowie, Drączkowscy, Czapska, Pilipczuk, J.du Chateau, Duławscy, Kitlińscy, Pachniewski, Pietrosiuk, Lenardowie. Było to za czasów p. Michała Starykiewicza, kiedy kierował PKKFiT, następnie jeszcze za dyrektorów PKKFiT i OSiR p. Lucjana Szeląga i Ryszarda Szachno te tereny podlegały działalności sportowej.

Niestety przyszły kryzysowe lata dziewięćdziesiąte XX wieku, tereny te przeszły pod zarządzanie MPGiK i nic ze sportem oraz rekreacją nie mają do czynienia. Obecnie „dzikie” kąpielisko i łąkowa plaża znajduje się przy moście „Sławęcińskim”.

Szkoda, że podobnej organizacji już nie ma, ale czy na tym nie traci Huczwa i mieszkańcy Hrubieszowa. Cukrownia w Werbkowicach ma już swoje oczyszczalnie i odstojniki. Ostatnio widziałem, że „Śluza” została przystrzyżona, dobre i to. Miejmy nadzieję, że niedługo będzie obiecywany zalew.

Opracował – mak

Na zdjęciu nr 1 – przystań kajakowa.
Na zdjęciu nr 2 – w głębi trybuna do skoków do wody.
Na zdjęciu nr 3 – korzystanie z uroków Huczwy.
Na zdjęciu nr 4 – w głębi budynek i zadbany teren Ligi Morskiej i Kolonialnej przed II Wojną Światową.

zobacz zdjęcia >>