Po Kuchennych Rewolucjach… Z dużej chmury mały deszcz

Być może Magda Gessler, jak sama o sobie mówi, jest Magdą Boską polskiej branży restauratorskiej, a Magistrat nie jest Wierzynkiem… Nie wiem, czy właścicielka lokalu pani Justyna wypromuje swoją restaurację, dzisiejsze Kuchenne Rewolucje były jednak niezłą promocją Hrubieszowa.

Reklamy

Przyjemnie było pooglądać na ogólnopolskiej antenie znajome ulice, cerkiew, gotów – szczególnie mając świadomość, że czyni to w tym czasie kilka milionów innych widzów, a opinie o naszym mieście wygłaszane przez bohaterkę Kuchennych Rewolucji są bardzo ciepłe.

Co do zachowania Magdy Gessler, nie jestem stałym widzem programu, ale z wytrawnych znawców tematu, którym wierzę wynika, że nie odbiegało niczym od zachowania w innych odcinkach, co za tym idzie mieściło się całkowicie w granicach formuły TVN-owskiej produkcji, w której głównie chodzi o wieczne życie Pani Magdy, jako gwiazdy kulinarnego renesansu i zwiększenie oglądalności w myśl zasady: „Nieważne, co mówią – byle by nazwiska nie przekręcali”. Ideologia ta daje bowiem alibi nawet na (nomen omen) ewentualne wyreżyserowane „karczemne zachowanie”, wliczając w to wywracanie stolików do góry nogami. Telewidz kupuje takie ekscesy w ciemno, bo przecież nie ma niczego bardziej budującego i podnoszącego na duchu, niż to, kiedy bliźniego naszego spotyka przykrość.

Czy jedzenie w Magistracie po Rewolucjach się poprawiło? Jeśli tak – to jest to być może zasługa Pani Magdy, jeśli nie – być może świadczy to o jej nieskuteczności, a najpewniej o bezlitosnej „niewidzialnej ręce rynku” i o tym, że w przeważającej większości wolimy pizzę od ukraińskiego barsczu. O poziomie kulinarnym Magistratu każdy z nas mieszkańców ma zresztą indywidualne zdanie i nie sądzę, żeby dał się łatwo przekonać do jego zmiany.

 

Na koniec mała dygresja…

Anglik, Francuz i Polak łowią razem ryby.

Złowili złotą rybkę, która obiecała spełnić ich życzenia, jeżeli ją wypuszczą. Anglik zażyczył sobie stary zamek, w którym straszy, pole golfowe i do towarzystwa królową. Franuz zażyczył sobie najpiękniejszą kobietę na świecie i najlepszy koniak.

A Polak mówi tak:
– Złota rybko, mam sąsiada, który ma kurę i ta kura znosi mu złote jajka. Ja bym chciał, żeby ta kura mu zdechła! (humoris.pl)

 

 

Poniżej przypominamy rozmowa z Moniką Jarmoszczuk – jedną z uczestniczek premierowej kolacji zwieńczającej czterodniowe Kuchenne Rewolucje w Magistracie.

 

fot. LubieHrubie.pl (kadr z programu TVN „Kuchenne Rewolucje”)