Stanisław Eugeniusz Bodes „Chwała Bohaterom – Dzieje Oręża Polskiego” część 3

W ramach cyklu historycznego „Chwała Bohaterom – Dzieje Oręża Polskiego” według obrazów Stanisława Eugeniusza Bodesa. W trzeciej prezentacji, autor przedstawia z obszernym w pełnym ekspresji i wiedzy komentarzem, namalowanym przez siebie obrazie o bitwie, która odbyła się niespełna trzy miesiące po najsłynniejszej „Victorii” polskiej bitwie pod Grunwaldem.

Reklamy

 

Osobiście byłem bardzo ciekawy, jaki obraz z historii polskich bitew zaprezentujesz w trzeciej odsłonie z dziejów oręża polskiego. „Chwała Bohaterom” zaczyna powoli być stałą formą pamięci patriotycznej w życiu „Małych i Wielkich Ojczyzn”, lekcją i przypomnieniem narodowych dziejów. Twoja krótka forma prezentacji historii będzie łatwo dostępnym sposobem uzyskania różnych informacji na przykładzie obrazów współcześnie znanego malarza – batalisty i pasjonata historii.

 

„Chwała Bohaterom – Dzieje Oręża Polskiego”

Stanisław Eugeniusz Bodes

 

Pozwól, że zapytam o wprowadzenie do trzeciego obrazu?

– „Bitwa pod Koronowem – 10 X 1410 roku”, która 603 lata temu została zapomniana po wielkim, wcześniejszym zwycięstwie grunwaldzkim. Bitwa stoczona była pomiędzy chorągwiami rycerstwa polskiego a oddziałami zebranymi na zachodzie, które szły na pomoc Krzyżakom.

 

Skąd się wzięły te wojska, które po klęsce Zakonu znów miały runąć na Polaków?

– Po wielkiej bitwie i oblężeniu Malborka wojska polsko – litewskiej armii rozjechały się do domów, więc Krzyżacy wykorzystując to, zaczęli odzyskiwać utracone zamki i miasta. To jedno z trzech ugrupowań, które miały pokonać nieliczne wojska królewskie, jakie pozostały.

 

Jakimi siłami dysponują przeciwnicy?

– Wojska, które nas interesują, to około 4 tys. zbrojnych z Niemiec, Czech, Węgier, Śląska i sporo rycerzy – gości z Zachodu dowodzonych przez wójta Nowej Marchii, wówczas znanego okrutnika Michała von Küchmeistra. Oprócz tego jest 3 tys. zbrojnych z załóg zamkowych i powołanych ze szlachty pruskiej, którymi dowodzi Heinrich von Plauen, komtur ze Świecia, którego obwołano wielkim mistrzem, są jeszcze posiłki z Inflant w sile 1,5 tys. ludzi na czele, których stoi Bern von Havelmann.

 

Co się wydarzyło, że doszło do bitwy pod Koronowem?

– Siły krzyżackie oblegają Tucholę, w której broni się polska załoga i na wieść o nielicznych Polakach, zostawiają pod zamkiem oddziały piechoty i machiny oblężnicze. Cała zaś ciężkozbrojna jazda rusza pod Koronowo, chce także zawładnąć mostami nad Brdą.

 

Kto dowodzi Polakami i ilu jest zbrojnych?

– Głównym dowódcą jest marszałek nadworny królestwa polskiego Piotr Niedźwiedzki, przy nim są bohaterowie spod Grunwaldu wojewoda poznański Sędziwój z Ostroroga h. Nałęcz, Dobrogost z Szamotuł i wojewoda brzeski Maciej z Łabiszyna. Miasto zostaje obsadzone nielicznymi piechurami, mieszczanami i zmobilizowanymi chłopami. Natomiast jazda wychodzi w pole, licząc tylko 2 tys. konnych.

 

Zaczyna mnie cały cykl wciągać coraz bardziej, jak i mam nadzieję, że i czytelników, zwłaszcza, że rozmawiamy o różnych aspektach wydarzeń?

– No tak, to dobry objaw, gdy prezentowana historia nabiera różnych kolorów, a przeszłość staje się czymś normalnym, pożądanym i często ciekawym. Wspomnę, zatem o pewnym epizodzie. Wysłano dwóch rycerzy, którzy mieli się zorientować o sile i kierunku krzyżackiego uderzenia. Byli to, Tomasz Szeliga herbu Róża podkomorzy sieradzki i Mikołaj Dombicki h. Gryf, którzy zostali pojmani i na przesłuchaniu celowo wprowadzili w błąd krzyżackich dowódców o słabości wojska polskiego.

 

Wydaje się, że przewaga liczebna zapewni zakonnym zwycięstwo i dość łatwo zdobędą miasto. Czytałem, że nawet pozsiadali z koni chcąc szturmować mury, czy to prawda?

– Tak było, ale jeszcze szybciej dosiedli koni, bo ujrzeli, że przed sobą mają nie luźne grupy zbrojnych, a zaprawione w boju rycerstwo polskie.

 

Rozpoczyna się walka dość nietypowa nawet jak na tamte czasy, zresztą cała bitwa jest wyjątkowa. Proszę, opowiedz, dlaczego?

– Za nim odpowiem na główne pytanie, chcę tylko przypomnieć, że Krzyżacy zarządzili odwrót spod Koronowa na lepsze pozycje, uchodząc około 11 km i zatrzymując się koło wsi Łącko Wielkie. Dziś nazywająca się Wilcze.

Dwa konne wojska stoją naprzeciw siebie. Pierwszy wyzwał na pojedynek ze strony krzyżackiej rycerz króla węgierskiego Konrad von Nyempcz ze Śląska, którego wyzwanie przyjął Jan Szczycki h. Oliwa, pokonując na oczach rycerstwa przeciwnika, czym jeszcze raz udowodnił przewagę polskiego rycerstwa. Dochodzi, do całej serii dramatycznych pojedynków. Walczono zawzięcie przez dłuższy czas, bowiem taka wytrwałość wzięła się stąd, że wszyscy chcieli pokazać się z jak najlepszej strony.

 

Przed szeregi polskie wysuwają się konni łucznicy. Jak wspomina Długosz, którzy zasypują strzałami jazdę zakonną. Kronikarz sugeruje, że ci łucznicy pochodzą z puszcz Mazowsza. Czy tak było istotnie?

– Nie, prawda jest zupełnie inna. Nie ma po stronie polskiej takiej formacji i tak sprawnej. Jest to zapewne spory czambuł tatarski, który zostawił książę Witold. Po kilkuletnich pracach nad panoramą Grunwaldu jestem pewien, że tak to właśnie było. Sposób walki i zadane straty jeździe krzyżackiej sugerują tylko Tatarów.

 

Po pewnym czasie bitwę przerwano dla odpoczynku. Czy takie wówczas zawieszenie broni to niezwykła sytuacja?

– Dochodzi do przerwy w bitwie drugi raz. Rycerze odpoczywają, opatrują rany, uzupełniają broń, ale co dziwniejsze, pozwalają pozbierać z pobojowiska swoich rannych. Rycerze podjeżdżają do siebie, zaczynają rozmawiać, dokonują wymiany jeńców, a nawet oddają sobie zdobyczne ogiery bojowe dużej wartości. Częstują się winem. Widok dla postronnych nie do uwierzenia, że to przedstawiciele wrogich armii, którzy przed chwilą toczyli zawzięty bój. Owe bratanie się rycerzy w jednej bitwie jest czymś niepojętym na początku XV wieku. Owa nonszalancja wynika stąd, że było dużo rycerzy – gości z zachodu, którzy hołdowali prawdziwym zasadom kodeksu rycerskiego.

 

Wiem, że trzy razy przerywano bitwę. Jest to często dla współczesnych niezrozumiałe, czy rzeczywiście tak było?

– Tak, chciałbym tylko uwiarygodnić w tym miejscu główne przesłanie, czyli symbol prawości rycerzy chrześcijańskich, nawet gdyby to miał być tylko przekaz literacki, jaki znalazłem w książce Piotra Derdeja, który dobitnie świadczy o honorze i mentalności ówczesnych rycerzy.

 „Cześć Niemce, waszemu męstwu! Huknęli polscy rycerze.

– Cześć wam! Odrzekli Niemcy. Lwie serca biją wam w piersiach i nie znajdziecie równych w Europie.

– Naleźliśmy równych, potykając się z Wami!

– Chwała Wam!

– Chwała i Wam!”

Ten krótki cytat wart jest tego, żeby stał się publicznie bardziej znany.

 

Pierwszy raz słyszę o tak toczonej bitwie, która w zupełności zasługuje na przypomnienie jej w mediach. Co potem się dzieje?

– Jeszcze raz rycerze rzucają się do walki straszliwej, aby dowieść pochwał sprzed kilkunastu minut. Według Jana Długosza to Jan Naszan z Ostrowic h. Topór pokonuje chorążego i zdobywa znak krzyżacki. Po tym incydencie Polacy uzyskują przewagę, a wrogowie tracą serce do walki. Zostaje złamane morale zakonnego wojska, które rzuca się do ucieczki. To wtedy ich najwięcej poległo. Ponad 300 znakomitych rycerzy Zachodu znalazło się w niewoli, wśród nich jest von Sternberg, Konrad von Erkirgier i sam główny dowódca Michał von Küchmeister.

 

Echa tych wydarzeń dotarły do licznych dworów w Europie, co musiało wywołać niemałe wrażenie?

– Jest to drugie ważne zwycięstwo rycerstwa polskiego, bo o ile w wielkiej bitwie liczebna przewaga była po polsko – litewskiej stronie, tak tutaj jazdy krzyżackiej było dwukrotnie więcej.

 

Co się dzieje po bitwie?

– Dnia 15 X 1410 roku całe wojsko spod Koronowa wraz z jeńcami i łupami przybyło do Inowrocławia, gdzie stał z dworem król Władysław Jagiełło. Władca podobnie jak pod Grunwaldem otacza opieką wszystkich rannych rycerzy i jeńców, których łaskawie puszcza wolno.

 

Taka uprzejmość sprawia, że prawie ustaje pomoc międzynarodowego rycerstwa z zachodu dla Krzyżaków?

– Oczywiście, kolejny raz potraktowano wspaniałomyślnie jeńców, dzięki czemu wytrącono oręż Krzyżakom, którym już więcej nie ufano. Także kłamstwa sugerujące barbarzyństwo wojsk polskich straciły wiarygodność wśród różnych rycerzy w Europie.

 

Wiem, że możemy rozmawiać jeszcze długo, ale na koniec powiedz coś, co zamknie trzecią część.

– Rok 1410, to niezwykle łaskawy rok dla polskiego królestwa, bowiem zadano Krzyżakom tyle klęsk, że nigdy już potem nie odzyskali dawnego znaczenia. Dwa wielkie zwycięstwa w polu, a potem jeszcze dwa pod Tucholą 5 XI i pod Golubiem 28 XI. Dodatkowo liczne polsko – litewskie zagony wcześniej zniszczyły terytorium Panów Pruskich. W końcu nastał rozejm w dniach 9 XII 1410 – 11 I 1411, potem zaś „Pokój Toruński”. Sława polskiego rycerstwa roznosi się po wszystkich królestwach i dworach Europy.

 

Jak zwykle zapytam Cię o dodatkowe dane o obrazie?

– „Bitwa pod Koronowem – 10 X 1410 r.” obraz został namalowany w 1993 roku, jest to olej – płótno o wymiarach 83 x 132 cm i jest 413 moim obrazem.

 

Dziękuję

– za udostępnienie swojego, kolejnego znakomitego dzieła, wspaniałej obszernej opowieści na temat bitwy, oraz umożliwienie jego prezentacji, a także skorzystanie z jego fragmentów. Wiem, skąd na Twoich obrazach jest tyle ekspresji i dokładności, musisz dużo szukać w różnych materiałach, aby dociec przynajmniej częściowej prawdy.

Patrzę na obraz.., zamykam oczy…, cisza…, ale co to…? Zaczynam słyszeć tętent końskich kopyt, rżenie, szczęk broni i gwar tysięcy ludzi, oraz krzyki w różnych językach. Wydaje mi się, że tam jestem i na tle kolorowych rycerzy dodatkowo uczestniczę w bitwie.  Otwieram oczy, niestety okazuje się, że nie siedzę na koniu, tylko na krześle a przede mną obraz polskiego malarza – batalisty Stanisława Eugeniusza Bodesa, wywołujący we mnie takie wrażenia i skojarzenia.

 


Reprodukcje – Zofia Bodes

Wywiad i opracowanie – Marek A. Kitliński (mak)

 


 

Czytaj też: (Galerie)

Stanisław Eugeniusz Bodes „Chwała Bohaterom – Dzieje Oręża Polskiego”

Stanisław Eugeniusz Bodes „Chwała Bohaterom – Dzieje Oręża Polskiego” część 2