Szkolenie w Norwegii. Pięciu polaków, w tym jeden oficer 2 Pułku Rozpoznawczego

Na przełomie sierpnia i września tego roku w Norwegian School of Winter Warfare w Elverum odbył się Kurs Instruktorów SERE – część I jesienna. Wzięli w nim udział także żołnierze z Polski, wśród nich porucznik Rafał Ordyniec z 2 pułku rozpoznania w Hrubieszowie.

Reklamy

Szkolenie to jest przedsięwzięciem międzynarodowym i poza głównym trzonem szkolonych – Norwegami, udział w nim wzięło 5 Polaków (z Cyklu Rozpoznania i SERE Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu: major Waldemar Niwald, major Jacek Kaczmarzyk i starszy sierżant Karol Adamski; z Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu kapitan Mirosław Halot i z 2 pułku rozpoznania w Hrubieszowie porucznik Rafał Ordyniec). Wśród uczestników innych narodowości znaleźli się także przedstawiciele Austrii, Ameryki, Niemiec i Kanady. Szkolenie przeznaczone było dla instruktorów SERE i miało służyć nie tylko zdobywaniu wiedzy, ale również wymianie doświadczeń w funkcjonowaniu systemu PR (Personnel Recovery) i szkolenia SERE.

Szkolenie rozpoczęło się testem sprawnościowym, sprawdzającym przygotowanie do kursu. Test obejmował sprawdzenie umiejętności pływania – utrzymywanie się na wodzie w umundurowaniu przez 10 minut, a następnie przepłynięcie 200 metrów oraz sprawdzenie wytrzymałości: bieg w pełnym umundurowaniu z plecakiem o wadze minimum 20 kilogramów na dystansie 2 x 3,5 kilometra z czasem 26 minut na każdy odcinek. Żołnierze, którzy zaliczyli test, byli dopuszczeni do udziału w kursie. Ci, którzy nie zaliczyli, wracali do macierzystych jednostek.

W pierwszym tygodniu szkolenia zajęcia teoretyczne i praktyczne odbywały się na terenie bazy w Elverum lub na pobliskim pasie taktycznym. Były to zajęcia doskonalące z zakresu survivalu, nawigacji, unikania, łączności, przeciwdziałania wykorzystaniu (conduct after captured), sporządzania dokumentacji PR oraz przygotowanie do 10 dobowego ćwiczenia. Wszyscy uczestnicy szkolenia zostali wyposażeni w sprzęt łączności i sygnalizacji. Na czas trwania kursu, do indywidualnego użytku mieli: radiostację ratunkową AN/PRC112, odbiornik GPS, awaryjny telefon komórkowy oraz swobodny dostęp do materiałów służących do przygotowania sprzętu – różnego rodzaju baterii, paracordu, taśm, worków itp.

Do kolejnego etapu szkolenia, wszystkich kursantów wykwaterowano z budynków mieszkalnych, dokonano sprawdzenia ekwipunku zgodnie z wykazem dozwolonego sprzętu, wyposażono w jedną dzienną rację wyżywienia i przewieziono na teren poligonu w pobliżu miejscowości Rena, gdzie rozpoczęły się 10 dobowe ćwiczenia praktyczne. W ciągu pierwszych 5 dni odbyły się zajęcia doskonaląco-sprawdzające ze wszystkich omawianych wcześniej zagadnień. Instruktorzy założyli stacjonarne punkty nauczania w odległościach od kilku do kilkunastu kilometrów, a zadaniem kursantów było dotrzeć w odpowiednie miejsca o odpowiednim czasie. Schronienie na każdą noc, woda oraz wyżywienie to był „problem” uczestników kursu. Pomiędzy kolejnymi punktami wykonywano zadania z nawigacji i łączności. Na uwagę zasługuje stół plastyczny i pokaz działania zgodnie z planem unikania. Jednak najciekawsze zajęcia na punktach nauczania to: uzdatnianie wody oraz przygotowanie żywności. Każdy kursant otrzymał żywego królika oraz kurczaka i musiał je samodzielnie przygotować do spożycia. Mięso z królika trzeba było odpowiednio wysuszyć – to miało być pożywienie przez następne 5 dni – nie wszystkim się to udało. Pod koniec piątego dnia instruktorzy sprawdzali poprawność wykonania zadania. Ci, którzy nie przyłożyli się do tego odpowiednio, tracili zapas mięsa.

Po zakończeniu części szkoleniowej nastąpił czas na ćwiczenie sprawdzające realizacje planu unikania. Pierwsza doba działania rozpoczęła się zasadzką na patrol. Po udanym zerwaniu kontaktu z przeciwnikiem i wyjściu z rejonu zasadzki każdy szkolony indywidualnie realizował plan unikania. I tu kolejne zaskoczenia, siły pościgowe to około 50 żołnierzy z jednostki Żandarmerii Wojskowej z psami (military police K9) oraz szok i poczucie całkowitej izolacji, w obcym kraju, z pościgiem na „karku”, zdany tylko na swoje umiejętności. Nie każdy potrafił sobie poradzić z tym obciążeniem. Unikanie trwało łącznie 4 doby, w czasie których żołnierze pokonywali od 160 do 190 kilometrów, w ciężkim norweskim terenie, realizując założony plan. Ci, którzy popełnili błąd lub po prostu mieli pecha i zostali złapani, otrzymywali karę taktyczną adekwatną do popełnionego błędu – kilka dodatkowych kilometrów, powrót do miejsca startu lub wykluczenie ze szkolenia. W drugiej dobie działania pojawili się pierwsi, którzy rezygnowali bądź ze względów medycznych nie byli w stanie kontynuować szkolenia. Kolejnym 24 godzinnym etapem był element uprowadzenia i przetrzymywania w trakcie którego sprawdzano stosowanie technik przeciwdziałania wykorzystaniu. Ćwiczenie zakończyło się elementem reintegracji oraz omówieniem całego działania. Po powrocie do jednostki w Elverum, na każdego, który „przeżył” szkolenie, czekała pizza i napoje.

Szkolenie było bardzo wartościowym źródłem wiedzy i doświadczeniem dla kursantów. Dało również możliwość nawiązania znajomości i budowania fundamentów do współpracy pomiędzy cyklem Rozpoznania i SERE Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu, a innymi ośrodkami prowadzącymi takie szkolenie. Druga część Kursu – zimowa, zaplanowana jest na luty 2014 r. Każdy szkolony, który ukończy 2 części szkolenia otrzyma certyfikat NATO – ARMY SERE INSTRUCTOR.

 
 
Źródło: army.mil.pl
Tekst: mjr Jacek Kaczmarzyk
Zdjęcia: mjr Waldemar Niwald