Wywiad z p. Eugeniuszem Kopciuchem, piłkarzem lat pięćdziesiątych XX wieku

Był sprawny, więc ucząc się w szkole mechanicznej reprezentował ją w sportowych rozgrywkach, najlepiej wychodziło mu w piłce nożnej, więc nic dziwnego, że zaczął reprezentować hrubieszowskie kluby w tej dyscyplinie. Skromnie mówi nie byłem wybitnym piłkarzem, grałem, bo lubiłem. Ja wiem, czy warto o mnie pisać? Osobiście, uważam, że warto, ponieważ przez kilka lat poświęcał swój wolny czas dla hrubieszowskiego sportu, ale i udostępnił zdjęcia, których jeszcze nie widzieliśmy.

Reklamy

Eugeniusz Kopciuch

– wywiad z piłkarzem hrubieszowskich klubów lat pięćdziesiątych XX wieku.

 

Ile ma pan lat?

– Skończyłem 77

 

Od kiedy zamieszkał pan w Hrubieszowie?

– Do Hrubieszowa przybyłem razem z rodziną w okresie II wojny światowej w 1941 r.

 

To wojna chyba przeszkodziła panu w rozpoczęciu nauki?

– Tak było, wojna przeszkodziła mi o dwa lata w rozpoczęciu nauki.

 

Ale, w końcu  …?

– Przez pierwsze dwa lata uczyłem się w szkole blisko „małego” kościółka (budynek stoi do dzisiaj), później w dużym budynku w Szkole Podstawowej nr 1 Hrubieszów, przy ul. Żeromskiego.

 

W takim przypadku zawsze pytam, czy mieliście wychowanie fizyczne?

– Tak mieliśmy, ale to nie to, co teraz. Podczas wychowania fizycznego czasami ćwiczyliśmy z panią na placu przy szkole lub na dolnym boisku, gdzie były drewniane bramki, ale najczęściej graliśmy w „Dwa ognie”, czyli „w skutego”. Trochę ćwiczyliśmy na korytarzu gimnastykę, w zimie jeździliśmy z przyszkolnych górek na łyżwach i butach.

 

Co robiliście po lekcjach?

– Często umawialiśmy się z kolegami z ulicy np. Wodnej, Cichej, Szewskiej i graliśmy w „nogę” koło „małego” kościółka (tutaj, gdzie stoją obecnie bloki), oznaczając bramki np. kijami czy kamieniami. Piłka, najczęściej była papierowa lub gumowa, za tę ostatnią, za wypożyczenie na 1 godzinę płaciliśmy 5 złotych, jednemu ze starszych znajomych. Grałem również w drużynie ministrantów z „małego” kościółka, najczęściej przeciwko drużynie z parafii Mikołaja, a mecze sędziował ks. Krawczyk.

 

Co dalej z nauką i sportem?

– Następnie kształciłem się w dwuletniej zawodowej szkole mechanicznej (samochodówce). Pamiętam, że dyrektorem szkoły był p. Kamiński, a nauczycielem wychowania fizycznego p. Włodzimierz Charkowski. Najczęściej ćwiczyliśmy na pobliskim stadionie, tym, co obecnie, ale trochę mniejszym. Rywalizowaliśmy w różnych międzyszkolnych zawodach w barwach Szkolnego Koła Sportowego (SKS), nawet w Zamościu. Niestety odpadliśmy tam w eliminacjach. Grupy sportowe ze szkoły i nie tylko obowiązkowo prezentowały się również podczas pochodów pierwszomajowych.

 

W końcu reprezentował pan w piłce nożnej hrubieszowskie kluby sportowe?

– Reprezentowałem w latach 1953 – 1956, początkowo drugą drużynę, a później pierwszą Spójni Hrubieszów, a następnie Spartę Hrubieszów. Pamiętam, że dwa razy w tygodniu ćwiczyliśmy na stadionie. W tych drużynach m.in. występowali:

Zygmunt Brzostowski,

Zygmunt Kubiak,

Janusz Kaniuga,

Kazimierz Szlachta,

Zygmunt Seweryn,

Zbigniew Piwkowski,

Tadeusz Nowosad,

Tadeusz Tokarski,

Jan Rybak,

Henryk Barszczewski,

Marian Gabryś,

Zdzisław Paszkiewicz,

Franciszek Jaworski,

Lucjan Szklarz,

Marian Nej,

Eugeniusz Pietrosiuk,

Stanisław Liśkiewicz,

Zdzisław Sabłok,

Bogdan Burda,

Marian Buta,

Ryszard Palczewski,

Tadeusz Ciesielczuk.

 

Jakieś ciekawostki?

– Na mecze jeździliśmy samochodem ciężarowym Star. Pamiętam, że w Biłgoraju zaatakowali nas lokalni kibice. Z działaczy pamiętam Leopolda Krzyżewskiego, Józefa Kopcia (jeszcze i grał), Michała Starykiewicza.

 

Co dalej się w pana życiu działo?

– Powołano mnie, tak jak to w tych czasach obowiązkowo się działo, do zasadniczej służby wojskowej. Służyłem w Bartoszycach, tam oprócz normalnej służby, reprezentowałem Jednostkę w różnych meczach piłkarskich np. w 1957 r., z których posiadam zdjęcia, ale nie ligowych, ponieważ nie byliśmy do nich zgłoszeni. Przygodę z piłką nożną zakończyłem, jak poszedłem do pracy w Zakładzie Energetycznym w Hrubieszowie i już nie miałem czasu.

 

Dziękuję za wywiad i życzę dużo, dużo zdrowia – mak

 


Tabela Klasy B – grupa południe sezon 1954 

1.        Kolejarz Izbica                 39:5       59:9

2.        Gwardia Włodawa           34:10     58:24

3.        Spójnia Tomaszów          31:13     56:27

4.        Start Biłgoraj                   27:17     52:30

5.       Ogniwo Hrubieszów       25:19    55:40

6.       Spójnia Hrubieszów       24:20    50:31

7.        Spójnia Chełm                 22:22     34:48

8.        Spójnia Szczebrzeszyn    16:28     37:48

9.       Gwardia Hrubieszów     12:32    22:52

10.      LZS Zawada                    12:32     16:54

11.      Budowlani Rejowiec         10:34     23:74

12.      Zryw Zamość                   6:38       11:64

 

Tabela Klasy B – sezon 1955

1.        Start Biłgoraj                  39:1       80:22

2.        Start Chełm                    29:11     57:20

3.       Sparta Hrubieszów       26:14    53:25

4.        Sparta Szczebrzeszyn    24:16     37:39

5.        Sparta Tomaszów          19:21     35:32

6.        Sparta Włodawa            18:22     33:39

7.        Kolejarz Zwierzyniec      18:22     36:58

8.        Sparta Krasnystaw        14:26     35:49

9.        Sparta Chełm                 13:27     36:57

10.      Sparta Zamość               12:28     23:51

11.     Gwardia Hrubieszów    6:34       14:53

 


Zdjęcia – p. Eugeniusza Kopciucha

Wywiad i opracowanie – Marek A. Kitliński (mak)

Na zdjęciu – Piłkarz szkoły mechanicznej i hrubieszowskich klubów: Ogniwa, Spójnii, Sparty, Startu Pan Eugeniusz Kopciuch w mundurze wojskowym w 1957 r.