69 rocznica utworzenia 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK

Funkcjonariusze Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej oraz przedstawiciele chełmskiego środowiska żołnierzy 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK uczestniczyli w Uroczystej Mszy Świętej z okazji – 69 rocznicy utworzenia 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej – patrona Oddziału.

Reklamy

Uroczysta Msza Święta z okazji 69 rocznicy utworzenia 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej, odbyła się w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie. Mszę, nad którą patronat honorowy objął Zarząd Główny światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, uświetnił występ Chóru AK „Nowogrodzkie Orły” z Warszawy.

Organizatorzy: Żołnierze, Samoobrona, Konspiracja 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej, Okręg Wołyński Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.




27 Wołyńska Dywizja Piechoty Armii Krajowej powstała w wyniku prac konspiracyjnych pośród patriotycznej i ofiarnej ludności polskiej Wołynia. Działania organizacyjne wznowiono tam po zajęciu Wołynia przez Niemców w czerwcu 1941 roku.

Po przejściowej, mało skutecznej podległości Okręgu Wołyńskiego Komendzie Obszaru Nr 3 we Lwowie, w maju 1942 roku został on podporządkowany bezpośrednio Komendzie Głównej AK w Warszawie, która na Komendanta Okręgu powołała pułkownika „Lubonia” -Kazimierza Babińskiego. Przy stosunkowo dużym zapóźnieniu organizacyjnym, dopiero w 1943 roku rozwinął on rozległą sieć terenową AK, zyskując około 8,5 tysiąca ludzi zaprzysiężonych, zakonspirowanych w czterech inspektoratach rejonowych: Kowel, Łuck, Równe, Dubno, oraz jednym samodzielnym obwodzie Sarny. Część brakującej kadry oficerskiej uzupełniono spoza Wołynia. W drugiej połowie 1943 roku operowało na terenie Wołynia 8 samodzielnych oddziałów partyzanckich Armii Krajowej: „Jastrząb”, „Sokół”, „Kord”, „Łuna”, „Piotruś”, „Bomba”, „Strzemię”. Spełniały one głównie zadania obronne wobec ludności polskiej przed rzeziami ze strony band nacjonalistów ukraińskich i oddziałów UP A. Zanim oddziały te podjęły skuteczne działania, nim zorganizowały się polskie ośrodki obronne (samoobrona), zginęło na Wołyniu około 60 tysięcy ludności polskiej.

15 stycznia 1944 roku na skutek zbliżania się Frontu Wschodniego nastąpiła mobilizacja wszystkich sił zbrojnych Okręgu AK Wołyń i koncentracja ich w zachodniej części Wołynia (okolice Zasmyk). W ramach odtwarzania polskich sił zbrojnych w Kraju powołano do życia 27 Wołyńską Dywizję Piechoty Armii Krajowej. Celem było podjęcie otwartej walki z cofającymi się Niemcami (według wytycznych akcji „Burza”).

W lutym 1944 roku odszedł z Wołynia pułkownik „Luboń” -Kazimierz Babiński. Na jego miejsce Komenda Główna AK skierowała majora (ppłk.) dyp. „Oliwę” – Jana Wojciecha Kiwerskiego, który objął dowództwo organizującej się dywizji, wydzielając dwa zgrupowania:
– Pod Kowlem „Gromada” dowodzone przez – majora „Kowala” – Jana Śzatowskiego;
– Pod Włodzimierzem Wołyńskim „Osnowa” dowodzone przez – kapitana „Gardę” – Kazimierza Rzaniaka.

Sztab Dywizji był przy zgrupowaniu „Gromada”. Zgrupowanie „Gromada” odtworzyło 50pp. i 43pp. dysponując 5 liniowymi batalionami („Sokół”, „Jastrząb”, „Trzask”, „Kord”, „Siwy”) oraz szwadronem kawalerii 1/21 („Hińcza”). Zgrupowanie „Osnowa” odtworzyło 23pp. i 24pp. 3 liniowe bataliony („Łuna”, „Zając”, „Lech”) oraz szwadron kawalerii 1/19 („Jarosław”). W dyspozycji dowódcy pozostał batalion 45pp. („Gzyms”).

Ogółem w końcu marca 1944 roku podstawowe siły dywizji stanowiło dziewięć batalionów piechoty i dwa szwadrony kawalerii (zwiad taktyczny), wspomagane szeregiem samodzielnych i pomocniczych pododdziałów – łącznie około 6,5 tysiąca uzbrojonych ludzi.

Walki z Niemcami na Wołyniu rozpoczęły się w styczniu 1944 roku, kiedy zaatakowali oni tereny opanowane przez oddziały polskie broniące własnej bazy operacyjnej. Prowadzono równocześnie uporczywe walki z oddziałami UPA, zagrażającymi ludności polskiej oraz ograniczającymi swobodę polskiego działania przeciwko Niemcom.

W połowie marcu 1944 roku dowództwo 27 WDP AK nawiązało łączność z dowództwem radzieckich wojsk frontowych rozpoczynających walki o Kowel. Podjęto współdziałanie na froncie walk, w wyniku którego bataliony polskie przy wsparciu artylerii radzieckiej opanowały stację kolejową i miasto Turzysk, stację kolejową i miasto Turopin oraz zaatakowały most kolejowy na Turii pod Owadnem. Zdecydowany odpór dano niemieckim działaniom pod Włodzimierzem Wołyńskim.

Dalsze kontakty z wyższym dowództwem wojsk radzieckich uściśliło wzajemne współdziałanie ustalając zadania dla polskiej dywizji w walkach o Kowel, którego Niemcy uporczywie bronili. Wypełniając lukę jaką nie mogły zamknac wojska radzieckie, sztab dywizji i zgrupowanie „Gromada” zostały przegrupowane z rejonu Zasmyk, Kupiczowa, Ossy pod Kowlem na płd. – wsch. od Lubomia.

Od początku kwietnia 1944 roku 27 WDP AK rozpoczęła okres ciężkich walk o charakterze frontowym, który trwał ponad trzy tygodnie. Bataliony „Gromady” krwawiły na przedpolach Sztunia, Zamłynia, Czmykosu, Pustynki, Stawek, Staweczek i Owłoczyma pod Lubomlem, zaś pod Włodzimierzem Wołyńskim bataliony „Osnowy” dały odpór niemieckim działaniom na południu. Siły były jednak nierówne. Wojska niemieckie były liczniejsze i lepiej uzbrojone. Dywizja nie dysponowała bronią ciężką.

Pod koniec pierwszej dekady walk sytuacja oddziałów polskich stawała się coraz trudniejsza. Niemcy przejmowali inicjatywę dążąc do okrążenia oddziałów polskich. Po krwawych walkach dowódca Dywizji podpułkownik dyp. „Oliwa” – Jan Wojciech Kiwerski postanowił przerzucić oddziały na wschód za rzekę Turię, do rejonu wpływów wojsk radzieckich. Tymczasem zaszły nowe okoliczności. Do strefy działań 27 WDP AK, dowództwo radzieckie skierowało dwa swoje regularne pułki z 16 Gwardyjskiej Dywizji Kawalerii. W nowej jakościowo sytuacji, postanowiono wspólnie podjąć walki, zaczepne celem przejęcia inicjatywy.

O świcie dnia 12 kwietnia 1944 roku bataliony zgrupowania „Osnowa” („Zając”, „Łuna”, „Lech”) wspomagane przez 56 pułk kawalerii radzieckiej zaatakowały Włodzimierz Wołyński, zaś bataliony „Gromady” („Kord”, „Gzyms” „Jastrząb”, „Sokół”, „Trzask”) przy wsparciu 54 pułku kawalerii radzieckiej zaatakowały pożycie niemieckie pod Lubomlem. Dramatyczne boje na obu odcinkach nie złamały jednak oporu Niemców. Ataki polskie i radzieckie załamały się wobec zbyt silnych jeszcze jednostek niemieckich, operujących na kierunku Kowelskim, sprowadzonych z rejonu Brześcia n/Bugiem i Uściługa. W dniach następnych kryzys-pogłębił się. Poczynając od 13 kwietnia 1944 roku oddziały polskie z 54 pułkiem kawalerii radzieckiej zajęły nową linię obrony na lizjerze lasów Ziemlickich i Mosurskich oraz paśmie błot w rejonie Zabłocia i Pisarzowej Woli. Niemcy parli do zamknięcia „kotła”. Ciężkie walki łącznie z atakiem na bagnety stoczyły bataliony „Jastrzębia” i „Trzaska” w dniach 16 – 17 kwietnia 1944 roku, broniąc wejścia do lasów Mosurskich. Dramatyczne walki prowadził batalion „Zająca” o utrzymanie Stęzarzyc oraz batalion „Łuna” o Zabłocie. Dowódca dywizji rozkazał bronić za wszelką cenę rejonu Pisarzowej Woli, przez którą wiodła jedyna droga wyjścia dywizji z okrążenia.

Tutaj 18 kwietnia 1944 roku bohatersko walczyły bataliony „Lecha” i „Łuna”, wspomagane przez 54 pułk kawalerii radzieckiej. Z dużymi stratami odparto kilka groźnych ataków niemieckich, kiedy obronę załamało dopiero zmasowane bombardowanie około 30 samolotów wroga. W tym dniu 18 kwietnia 1944 roku w lasach Mosurskich poległ dowódca 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK podpułkownik dyp. „Oliwa” – Jan Wojciech Kiwerski. (Pośmiertnie awansowany do stopnia generała brygady). Dowództwo objął major „Kowal” – Jan Szatowski.

Nocą 18/19 kwietnia 54 pułk kawalerii radzieckiej podjął nie udaną próbę przebicia się na wschód przez rzekę Turię. W dramatycznej sytuacji major „Kowal” – Jan Szatowski zdecydował się przebijać w kierunku północnym przez tory kolejowe na trasie Luboml – Kowel. Po skoncentrowaniu oddziałów dywizji w rejonie Zamłynia, nocą z 20/21 kwietnia 1944 roku, uderzył na Niemców w rejonie stacji kolejowej Jagodzin, przełamując ich obronę i wyprowadzając większość dywizji do lasów Smolarskich. Następnej nocy przebił się drugi rzut dywizji złożony głównie z batalionów „Osnowy”. Część wojska nie wyszła z okrążenia, uległa rozproszeniu, bądź w okrążeniu prowadziła dalsze walki, przechodząc później na Lubelszczyznę. Mimo jednak strat w ludziach i sprzęcie dywizja pozostała nadal jednostką zdolną do dalszych walk.

Po stoczeniu bojów pod Sokołem i Holadynem w końcu kwietnia 1944 roku dywizja przeszła do wielkiego kompleksu lasów Szackich na Polesiu Wołyńskim w rejonie źródeł Prypeci, gdzie obowiązki dowódcy przejął szef sztabu major „Żegota” – Tadeusz Sztumberk-Rychter. Do tych lasów przeszło również radzieckie zgrupowanie partyzantów pułkownika Iwanowa. Stoczono kilka wspólnych bojów w tym rejonie (polskie oddziały rejon Szacka, Huta Ratneńska, Kruszyniec). O świcie dnia 21 maja 1944 roku, przy użyciu broni pancernej, lotnictwa i artylerii Niemcy otoczyli lasy Szackie. Przez cały dzień trwał zacięty bój. Bohatersko walczyły obok siebie bataliony polskie i radzieckie, ciągle jednak cofając się wobec przewagi wroga. Wieczorem po zapadnięciu zmroku podjęto decyzję przebicia się przez pierścień niemiecki, z zamiarem przejścia za front na stronę radziecką. Oddziały dywizji zostały podzielone na trzy kolumny marszowe („Kowala”, „Gardy”, „Żegoty”), Nocą wychodziły z okrążenia w różnych kierunkach. Czwartą kolumnę stanowiły oddziały partyzantki radzieckiej. Wyjście z okrążenia nastąpiło przez rozległe bagna nie obsadzone przez Niemców. Po tygodniu uciążliwego marszu, kolumna kapitana „Gardy” rano 27 maja 1944 roku bojem sforsowała rzekę Prypeć, przechodząc na radziecką stronę frontu, ponosząc ogromne straty w zabitych i rannych. Ta część dywizji została wcielona do 1 Armii WP organizowanej na terenie Związku Radzieckiego. Tymczasem major „Kowal” idący śladami „Gardy” po rozpoznaniu patrolami jego tragedii, zawrócił swoją kolumnę na północ, zamierzając przejść do Puszczy Białowieskiej. Nie mogąc sforsować rozlanej rzeki Muchawiec skierował się na południe, napotykając część wojska majora „Żegoty”, który w końcu maja przeszedł Bug, udając się do Warszawy, gdzie zameldował się w Komendzie Głównej AK.

Nocą 9/10 czerwca 1944 roku kolumna marszowa majora „Kowala” z częścią kolumny sztabowej przeszła Bug w rejonie na północ od Włodawy, przechodząc na Ziemię Lubelską. Decyzją Komendy Okręgu AK Lublin oddziały 27 WDP AK zostały skierowane do rejonu Ostrowa Lubelskiego na skraju lasów Parczewskich. Tutaj dołączyły grupy z okrążenia z lasów Mosurskich, z największą z nich dowodzoną przez porucznika (kapitana) „Jastrzębia” – Władysława Czermińskiego.

Po okresowym odpoczynku wśród przyjaznej ludności cywilnej i przy ograniczonych akcjach zbrojnych. W połowie lipca 1944 roku do rejonu zakwaterowania 27 WDP AK dotarła akcja pacyfikacyjna „Cyklon”. W tym czasie dowództwo dywizji objął pułkownik „Twardy” – Jan Kotowicz. Korzystając z Wołyńskich doświadczeń, tym razem dywizja nie dała się zamknąć w kotle. Wychodząc z lasów Parczewskich, po stoczeniu boju na torach kolejowych w rejonie wsi Zabielę oraz na szosie Parczew – Lubartów pod Juliopolem, w dniu 19 lipca 1944 roku, dywizja osiągnęła lasy Kozłowieckie w rejonie Rzym – Lipnik niedaleko Firleja pod Lubartowem. Po kilku dniach oddziały 27 WDP wzięły ponownie udział w realizacji akcji „Burza” na Lubelszczyźnie, współdziałając z miejscowymi oddziałami AK, wyzwolono Lubartów (baon „Hrubego”), Kock (baon „Korda”), Kamionkę (baon „Sokoła”) oraz Michniów (baon „Jastrzębia”), blokując ruchy Niemców we wszystkich kierunkach.

Około południa dnia 23 lipca 1944 roku do Lubartowa wkroczyły wojska radzieckie. W dwa dni później 25 lipca 1944 roku wieczorem podstępnie otoczona przez oddziały radzieckie 27 Wołyńska Dywizja Piechoty Armii Krajowej została zmuszona złożyć broń. Miało to miejsce w Skrobowie pod Lubartowem.

Tekst zaczerpnięty z broszury „27 Wołyńska Dywizja Piechoty Armii Krajowej – Skrót działań” wydanej z okazji XXV Zjazdu Żołnierzy 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej w dniach 29- 30-31 VIII 2005 r. w opracowaniu Józefa Turowskiego „Ziuka”.
Warszawa 2005.


Źródło: www.nadbuzanski.strazgraniczna.pl

Fot. NOSG