Zmarł znakomity onegdaj piłkarz, jak i lekarz weterynarii Czesław Gajdek

W dniu 18.02.2016 r. w wieku 79 lat zmarł Czesław Gajdek „Cesio” jeden z najlepszych w historii piłkarzy nożnych Lubelszczyzny występujący w Hetmanie Zamość, ale i z epizodem hrubieszowskim. Został pochowany na cmentarzu przy ul. Peowiaków w Zamościu. Zawodowo pracował jako lekarz – weterynarz.

Reklamy

 

Czesław Gajdek

– urodził się w 1936 roku w Boguchwale k. Rzeszowa i tam zaczął grać w piłkę, później grał i podczas studiów na UMCS, następnie w Wyższej Szkole Rolniczej w Lublinie. W tym okresie był zawodnikiem Lublinianki Lublin (1956 – 1960). M.in. zagrał w meczu towarzyskim z mistrzem Czechosłowacji Duklą Praga. Grał także w rugby w I lidze i siatkówkę w III lidze.

Podczas studiów w WSR działacze Hetmana Zamość przyznali utalentowanemu sportowcowi stypendium, które trzeba było odpracować. Gajdek przyjechał do Zamościa i został. W Hetmanie zadebiutował 1.04.1960 r. i grał do 1972 r. Był obrońcą – stoperem, dodatkowo występował w kadrze województwa lubelskiego. W 1963 roku w Zamościu rozegrano mecz Zamość – Legia Warszawa. Goście zjechali z Blautem, Brychczym, Mahsellim, Strzykalskim czy Januszem Żmijewskim. Było 1:1, a gole strzelili: Joachim Krajczy dla Legii i Mońko dla Hetmana. Ale w opinii ponad 5 tys. kibiców najlepszy na boisku był Gajdek.

W plebiscytach na najlepszego sportowca zajmował czołowe miejsca. W 1966 roku wygrał klasyfikacje na najlepszego gracza Ligi Okręgowej prowadzoną przez „Tempo”. Otrzymywał propozycje z najlepszych polskich drużyn, ale nie chciał opuścić Zamościa. Od 1962 r. Czesław razem z rodzicami zamieszkał w Szczebrzeszynie. Od 1967 r. do emerytury kierował przychodnią weterynaryjną.

W 1970 r. Hetman awansował do ligi międzywojewódzkiej i rywalizował z takimi drużynami jak: Polonia Warszawa, Widzew Łódź, Jagiellonia Białystok. Karierę piłkarską Czesława Gajdka zakończyła kontuzja podczas meczu z Włókniarzem Pabianice. Od zawodnika przeciwnej drużyny po „szczupaku” dostał butem w szczękę, która złamała się w kilku miejscach. Po długotrwałym leczeniu w Lublinie wrócił na boisko, ale powoli myślał o zakończeniu występów.

Potem z wielkim zaangażowaniem trenował Roztocze Szczebrzeszyn. Za własne pieniądze kupował piłki, koszulki dla zawodników. W 1983 r. został wybrany do jedenastki 65 – lecia okręgu lubelskiego. W 2002 r. znalazł się w lubelskiej jedenastce wszechczasów. Andrzej Kędziora i Krzysztof Radziejewski w książce „Zamojszczyzna między bramkami, wydanej w 1993 r. razem z Janem Jandą, Wincentym Kitką, Tadeuszem Machlarzem i Marianem Skoneckim – zaliczyli Go do piątki wszechczasów piłkarzy Zamościa.

 

Znajomi o nim mówili – niezwykły człowiek, wielki patriota, pełen dobroci, kultury i życzliwości, niezwykle prawy, a jednocześnie skromny. Wzór człowieka i sportowca, wielka osobowość, w tym piłkarska.

 


Źródło – Tygodnik Zamojski z dn. 208.03.2016 r. Nr 9 red. MaMaz

oraz – strona int. Lubelska Piłka

 

***

 

Dlaczego piszę o tym wspaniałym człowieku – sportowcu, po pierwsze, że go poznałem i faktycznie był takim człowiekiem, jak Go opisuję bliscy znajomi i pomimo, że był ode mnie o wiele lat starszy, to zaproponował mi, abym Mu mówił po imieniu, co wcale tak łatwo mi nie przychodziło.

A także, że dwukrotnie zasilił w meczach „wyższej rangi” Unię Hrubieszów. Na meczach byłem i pamiętam do dziś Jego znakomite interwencje w linii obrony oraz precyzyjne podania i wielkie uznanie za skuteczną jego grę ze strony kibiców.  

5.08.1964 – W obecności ok. 3 tys. kibiców rozegrano towarzyski mecz pomiędzy A-klasową (II grupa zamojsko – chełmska) SRKS „Unia” Hrubieszów a „Spartak” Łuck (II Liga ZSRR), wynik 3:3 (Unia została zasilona Marszałkiem z „Chełmianki” oraz Jandą (2 gole), Styczyńskim i Czesławem Gajdkiem z „Hetmana” Zamość. Dla Unii gola zdobył Jan Lebiedowicz „Bambo”.

5 lipca 1965 r. – Odbył się kolejny mecz SRKS Unia Hrubieszów – Spartak Łuck 1:3 (br. dla Unii – Zbigniew Wiśniewski „Baryła). Unię zasiliło 4 zawodników Hetmana: Czesław Gajdek, Jan Janda, Styczyński, Jaworski. Pomimo fatalnych warunków atmosferycznych mecz zgromadził kilkuset widzów.

 

No cóż taki jest nas los, wszystko przemija, więc…

Czesławie!

Spoczywaj w spokoju!

 

Marek Ambroży Kitliński (mak)