16 lipca 2024

30 lat temu w prasie o Hrubieszowie…

Jedni lubią śledzić tylko bieżące wydarzenia, ale są też tacy, którzy uwielbiają wiedzieć, co się działo i wcześniej i oby takich było wielu. Mając do dyspozycji kroniki zawierające, o czym pisała prasa przed laty, postanowiłem streścić kilka informacji, co nieco z dziejów Hrubieszowa i okolic sprzed 30 lat. Zorientowani, mają okazję sprawdzić, czy różne plany zostały zrealizowane, co dopisała historia dnia codziennego.

Reklamy


2-4.04.1983 r. Sztandar Ludu

Dworek Du Chateau odzyskuje piękno

Reklamy

Redaktor (bom) –

informował, że już od siedmiu lat, jeden z najładniejszych zabytków hrubieszowskiej architektury – barokowo-klasycystycznej dworek Du Chateau – krył się ze swoją urodą za wysokim ogrodzeniem. Tyle już, bowiem trwał rozpoczęty w roku 1976 gruntowny remont tej pochodzącej od XVIII wieku budowli. Terminów zakończenia prac było już kilka, ale jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy była konieczność osuszenia solidnych murów. Roboty te przeprowadzono metodą elektroosmozy, uzyskano pozytywne rezultaty. Wszystko wskazywało na to, że już w maju do odnowionego dworku wprowadzą się jego przyszli użytkownicy: muzeum, Biblioteka Miejska oraz Towarzystwo Regionalne Hrubieszowskie.

Reklamy

 


23-24.04.1983 r. Sztandar Ludu

Szansa dla Hrubieszowa

Redaktor (S-ÓW) –

pisał – Hrubieszów posiadał w eksploatacji wiele małych kotłowni, które przybywały w miarę budowy nowych osiedli mieszkaniowych, co m.in. pogarszało warunki naturalnego środowiska. Dlatego o budowie centralnej ciepłowni mówiło się w Hrubieszowie, co najmniej od 10 lat. W końcu zaistniała szansa rozwiązania tego problemu. Okazało się, bowiem, że największy zakład produkcyjny w naszym mieście – ZPL „Hakon”, posiadał niewykorzystaną w pełni elektrociepłownię.

W pierwotnym zamiarze miała stanąć w Hrubieszowie również wytwórnia płyt paździerzowych, dlatego przewidziano rezerwę mocy zakładowego energowęzła. Koncepcja dalszej rozbudowy nie doszła do skutku.

W rzeczywistości konieczne były jeszcze dodatkowe inwestycje takie jak: wybudowanie magistrali ciepłowniczej oraz wymiennikowni. Ponieważ chodziło o to, że czynnikiem grzewczym miasta ma być woda, a nie para wodna.

Cała sprawa znajdował się już w fazie realizacji.

Dokumentację opracowało Biuro Dokumentacji Technicznej w Łodzi, zaś bielskie Zakłady Remontowo – Montażowe przygotowały pierwszą partię 18 szt. wymienników. W drugiej połowie br. Zamojski Kombinat Budownictwa Komunalnego miał przystąpić do budowy magistrali ciepłowniczej, która połączy „Hakon” z osiedlem przy ul. 1 Maja. Roboty te miały być zakończone w ciągu 2 lat. Nie był to koniec przedsięwzięcia, ponieważ trwały przygotowania do rozbudowy elektrociepłowni „Hakonu” o dalszą jednostkę kotłową, tak żeby w przyszłości zabezpieczyć w pełni potrzeby miasta. Uważano, że jest to wyjście bardziej oszczędne, niż budowa od podstaw nowej ciepłowni.

 


18.05.1983 r. Sztandar Ludu

Kresowy pejzaż znad Huczwy

Redaktor Mirosław Bogiel –

na początek w skrócie przypomniał dzieje, na ogół tragiczne Hrubieszowa na przestrzeni lat. Pisze, że dzisiaj Hrubieszów utracił swoje dawne znaczenie miasta leżącego na handlowym szlaku. Stanowi, co najwyżej punkt tranzytowy dla miłośników wędkowania, którzy w poszukiwaniu „wielkiej” ryby – zaopatrzeni w przepustki WOP – zmierzali w kierunku granicznego Bugu.

Redaktor pisze, że miasto nie prezentuje się najlepiej. Nie zachwyca zabytkami tak jak renesansowy Zamość, daleko mu także do gospodarskiej zapobiegliwości Tomaszowa. Już pierwsze zetknięcie z „oknem na świat”, jakim jest dworzec PKS, nie zapowiada nadmiernych doznań estetycznych (mak – mieścił się tutaj, gdzie jest, jeszcze prywatne centrum handlowe). Obrazu całości dopełnia publiczny szalet, do którego można trawić z zamkniętymi oczami, posługując się narządem powonienia…

Pomimo tego faktem jest, że w ostatnich latach wiele się zmieniło w Hrubieszowie na korzyść. Hrubieszów, położony najdalej na wschód – na samych kresach Rzeczypospolitej – otrzymywał najmniejsze przydziały budowlane i skromne nakłady środków przyznanych na rozbudowę.

Problemem numer jeden tej polityki, to budownictwo mieszkaniowe, bo na dach nad głową oczekiwało ponad 3,6 tys. rodzin. Szczególnie boli sprawa „ludzi baraków”. Wykwaterowano ich na początku lat sześćdziesiątych z walących się ruder do pomieszczeń zastępczych; 160 rodzin miało otrzymać mieszkania w perspektywie 3-4 lat, tymczasem większość z nich mieszka w krytycznych warunkach do dnia dzisiejszego. W roku 1983 Hrubieszów otrzyma zaledwie 100 mieszkań z tzw. poślizgu z 1982 r. W ogóle od czasu, gdy w roku 1958 rozpoczęto w Hrubieszowie budowę nowych bloków, nie było nawet jednego przypadku, aby plan wykonany został w terminie.

W ostatnich latach hrubieszowianie przeżyli sporo rozczarowań. Według zamierzeń miało to być miasto kolejarzy. Tymczasem, wybudowano LHS, ale zabrało już czasu i środków na całą resztę. Praktycznie, więc, poza przedszkolem, 140 mieszkaniami dla pracowników kolei oraz dworcem PKP miasto nie zyskało nic. A, ale jest jeszcze „historyczny” już Dom Przyjaźni, którego budowa utknęła w martwym punkcie i nie wiadomo czy w tym stuleciu zostanie ukończony?

 


16-18.07.1983 r. Słowo Powszechne

Hrubieszowska świątynia dźwignięta z ruin – Nowa parafia w diecezji lubelskiej.

Red. Elżbieta Szałata – 

Stolica żyznych pól Lubelszczyzny – Hrubieszów przeżyła w ubiegłym roku, czyli 1982 radosną uroczystość erygowania nowej parafii oraz konsekracja odrestaurowanej po latach świątyni, którą powierzono opiece Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. Jest to trzeci kościół rzymskokatolicki w Hrubieszowie obok parafialnego kościoła św. Mikołaja i rektorackiego kościoła św. Stanisława Kostki. Prócz tych zabytkowych kościołów, czynna jest jeszcze pięknie odnowiona cerkiew gromadząca prawosławnych wiernych z Hrubieszowa i okolic.

Odrestaurowany kościół, wybudowany był na początku XX wieku, jako cerkiew, szczególnie dla wojska carskiego, stacjonującego w koszarach.  W okresie międzywojennym był to już rzymsko-katolicki kościół wojskowy. Po wojnie w kościele sprawował nabożeństwa pracujący jednocześnie w kościele św. Stanisława Kostki śp. ks. Władysław Krawczyk. Był to jednak ogrom pracy i w związku z brakiem kapłana w początku lat pięćdziesiątych msze zostały zawieszone.

Kiedy w 1966 r. przybył do Hrubieszowa, jako nowy wikariusz parafii św. Mikołaja ks. Stanisław Chomicz, zauważył potrzebę utworzenia w rosnącym z roku na rok Hrubieszowie nowej parafii na północ od rzeki Huczwy. 
W 1969 r. ks. Chomicz zwrócił się do ówczesnego dziekana dekanatu hrubieszowskiego ks. kan. Franciszka Osucha, a następnie do ówczesnego ordynariusza diecezji lubelskiej bpa Piotra Kałwy z propozycją wystąpienia do władz o odzyskanie kościoła.  Poparcie uzyskano, z ramienia kurii biskupiej sprawą tą zajmował się bp Bolesław Pylak. Starania trwały dziesięć lat. W starania te włączył się również wielki przyjaciel Hrubieszowa sp. prof. Wiktor Zin.

W czerwcu 1980 r. wojewoda zamojski powiadomił pismem urzędowym ks. Chomicza, iż sprawa zostaje definitywnie załatwiona – kościoła nie da się odzyskać. Wierni stracili nadzieję, a ks. Chomicza przeniesiono do innej parafii.

Lecz zaledwie minął miesiąc od tamtej przykrej decyzji, podjęto nową w lipcu 1980 r. – tym razem pozytywną. Nadchodząca zima nie pozwoliła od razu przystąpić do pracy, ale po niej wszystkimi siłami ruszono do roboty. W czerwcu 1981 r. podczas specjalnej uroczystości ordynariusz lubelski bp Bolesław Pylak poświęcił kościół i cmentarz przykościelny, który od tej pory stał się terenem wielkiej budowy. Roboty było dużo. Budynek prze lata niemal zupełnie zniszczał… Brakowało drzwi i okien, walił się strop, przez dach było widać niebo, a na murach rosły brzozy. Ofiarność ludzi przy budowie kościoła na zna granic. Wystarczyło dziesięć miesięcy, aby z ruiny powstała piękna świątynia. Głównym projektantem wystroju, a także rozbudowy świątyni był śp. prof. Wiktor Zin.

We wrześniu 1982 r. erygowano nową parafię, którą powierzono Matce Boskiej Nieustającej Pomocy. Proboszczem został główny inicjator i realizator odbudowy kościoła ks. Stanisław Chomicz. Oprócz niego w nowej parafii podjęli pracę dwaj wikariusze: ks. mgr Józef Czerwieniec i ks. mgr Jan Świtaj. Konsekracji odnowionej świątynii dokonał 27 września 1982 r. sufragan lubelski bp Piotr Hemperek.

Prace i zabiegi o środki trwały nadal, ponieważ nie było jeszcze plebanii i Sali katechizacyjnej (nie było wówczas Religi w szkołach). W najbliższym czasie planowano zamontować wieżę. Nad prezbiterium, w małej wieżyczce zamontowana ma zostać sygnaturka, która będzie zwoływać na modlitwę.

 


23.12.2013 r. Sztandar Ludu

Po stronie doktora

Red. Mirosław Bogiel pisał –

Pasja, z jaką młody człowiek przedstawiał swoje racje, wreszcie zyskały mu sympatię chyba wszystkich uczestników spotkania, m.in. z wojewodą zamojskim Marianem Wysockim. Dr Andrzej Kokowski nie mógł zmarnować tej szansy, a chodziło mu o utworzenie w Hrubieszowie Muzeum Archeologicznego.

Dr Kokowski pracownik naukowy Katedry Archeologii UMCS w Lublinie, od kilku lat kierował ekspedycją archeologiczną, prowadząc prace wykopaliskowe w Kotlinie Hrubieszowskiej. O randze prac świadczył fakt, że znalazły się one w programie badań, którym patronowało ministerstwo. W ciągu 6 lat region, dzięki Kokowskiemu i jego studentom, stał się rewelacją na skalę europejską.

W specjalistycznych biuletynach i pismach naukowych zaczęły pojawiać się nazwy podhrubieszowskich miejscowości: Czermno, Gródek, Horodło, Masłomęcz, Strzyżów, Stefankowice.

Atrakcyjność dotychczasowych zbiorów była rewelacyjna, np. unikalna, bo jedyna na świecie kamienna ikona z Czermna, czy najstarszy w Europie – instrument muzyczny pochodzący ze Stefankowic, tamże natrafiono na okazy biżuterii sprzed 5,5 tys. lat. Nie mniejszą sensacją stało się odkrycie pochodzącego z XII wieku grobu wojownika oraz rzymskiej biżuterii z Masłomęcza, szklanych wyrobów egipskich czy ceramiki okresu neolitu.

W rejonie Hrubieszowa występują kultury: strzyżowska, czerniczyńska i czernichowska. Tędy wiodły najważniejsze trakty komunikacyjne oraz szlaki handlowe.

Ten znakomity pod względem odkryć archeologicznych region był jednak pozbawiony systematycznej opieki naukowej. Wiele bezcennych zabytków padało łupem różnego rodzaju zbieraczy, kolekcjonerów czy handlarzy.

Kokowski, mimo młodego wieku, miał już w środowisku naukowym znane nazwisko, właśnie m.in. prac pod Hrubieszowem. Znaczna cześć jego doktoratu oparta została właśnie na archeologicznej penetracji tego rejonu, a temat ma być kontynuowany w pracy habilitacyjnej. Publikacje na te tematy znalazły się w periodykach światowej Unii Archeologicznej, czy artykuł o Masłomęczu, który w 1981 r. zamieściło amerykańskie pismo naukowe „Archeology”. Padały również atrakcyjne propozycje, a chodziło m.in. o nawiązanie kontaktów z… naukową placówką archeologiczną w … w Hrubieszowie.

W 1981 r., mimo stanu wojennego, przyjeżdżał do Hrubieszowa dyrektor Instytutu Prehistorii na uniwersytecie w Nissan, Manfred Menke, a magnesem był właśnie Masłomęcz.

Na zakończenie swojego artykułu redaktor proponował, aby przeniesiono zbiory Muzeum Regionalnego do Zamościa, a jak najszybciej przystąpić do organizacji w Hrubieszowie Muzeum Archeologicznego, bo inaczej możemy uchodzić za kompletnych ignorantów, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, czym dysponują.

 


Grudzień 1983 – Sztandar Ludu

Królowej sportu rok 1983

Redaktor Andrzej Wawrzecki –

Lubelska lekkoatletyka miała za sobą kolejny „torpolowy sezon”. Oddany w lipcu 1981 r. na VIII Ogólnopolską Spartakiadę Młodzieży stadion Startu, wyposażony we wspaniałą sztuczną nawierzchnię bieżni, skoczni i rzutni, stanowił jakby kamień milowy w historii lubelskiej lekkoatletyki…

… Najprzyjemniejsze momenty minionego sezonu 1983 to m.in. awans Unii Hrubieszów do II ligi…

… Hrubieszowska Unia to osobna karta naszego rejonu. Karta, w którą wpisywana jest historia wychowanków trenerów Andrzeja Kulczyńskiego i Marka Kitlińskiego. Niestety – w Hrubieszowie są to na ogół zawodnicy wieku młodzieżowego. Później przenoszą się – za nauką, idą do wojska lub pracą – do większych ośrodków, reprezentując udanie barwy innych klubów. I nie każdy wówczas pamięta, że pochodzili i „lekką” zarazili się – na kresach. A warto o tym pamiętać.

 


Grudzień 1983 – Tygodnik Zamojski

Zapraszamy do Plebiscytu

Redaktor – Adam Klaczyński

Tygodnik Zamojski i Rada Wojewódzka LZS w Zamościu ogłosiła na łamach gazety plebiscyt sportowy tego Zrzeszenia. Wśród kandydatów wśród zawodników z Unii Hrubieszów znaleźli się,

 

– lekkoatleci:

Edmund Sulowski – rzuty,

Janusz Jakubiak – skoki,

Jolanta Kotko 400 i 400pł,

Barbara Paczos – biegi długie,

Robert Łukasiewicz – chód sportowy,

Halina Śniosek – biegi średnie,

Radosław Lubawski 400 i 400pł,

Stanisław Krosman – biegi średnie,

 

– piłka nożna:

Zbigniew Lebiedowicz (kapitan Unii)

i Janusz Kościowski,

 

– a wśród trenerów:

Andrzej Kulczyński,

Marek Kitliński,

Leon Wodziński

i Mirosław Dziemiach – wszyscy lekkoatletyka.

 

W kolarstwie był jeszcze pretendentem Mirosław Buczek, ale reprezentujący już Agros Zamość, ponieważ w Hrubieszowie sekcja przestała działać. Ktoś się może zapyta, a gdzie ciężarowcy? No, niestety dopiero po reaktywacji przez Henryka Lebiedowicza stawiali pierwsze kroki.

 


Z kroniki

– wykonanej przez sędziego głównego, Wieloetapowych Biegów Pokoju Pamięci Dzieci Zamojszczyzny p. Lucjana Ksykiewicza z Zamościa pt. „Prasa o Hrubieszowie” tom I, a ofiarowanej dla Małgorzaty Muzyczuk z Hrubieszowa „… za jej miłość do biegania i wielce, dla ludzi życzliwą postawę…”.

– także ze sportowych zbiorów autora w/w tekstu

 

Wybrał i opracował

– Marek A. Kitliński (mak)