Kolejne skarby odkryte przez hrubieszowskie muzeum

Kilka dni temu, czujne oko archeologów wypatrzyło coś, czego wcześniej na obszarze stanowiska 1C w Gródku, nie spotykali.

Reklamy

Hrubieszowskie muzeum na swojej stronie informuje:

Kilka dni temu, czujne oko wypatrzyło coś, czego wcześniej na obszarze stanowiska 1C w Gródku, nie spotykaliśmy. Na przerobionych przez pługi polach, spłukanych przez intensywne opady, naszym oczom ukazało się kilka miedzianych krążków o zielonkawej patynie.

Może gdyby to była pojedyncza moneta, to nie byłoby sprawy i trafiłaby do ogólnego inwentarza. Jednak kilka monet na niewielkiej powierzchni powoduje, że do tematu trzeba podejść w inny sposób. Niezbędne były doraźne badania ratownicze m.in. przy wykorzystaniu detektorów metali.

O jakie monety chodzi? Miedziane szelągi króla Jana Kazimierza, zwane popularnie od nazwiska projektodawcy emisji i dzierżawcy mennic T.L. Boratyniego – boratynkami, to bez wątpienia najbardziej masowy produkt polskiego, ale i litewskiego XVII-wiecznego mennictwa. Wybijanie w ogromnych ilościach, miały być sposobem na rozwiązanie kryzysu finansowego spowodowanego m.in. konfliktami zewnętrznymi ze Szwecją i Rosją. Szacuje się, że łączna liczba szelągów wybitych w latach 1659-1668 to około 1,8 miliarda sztuk, a gdy do tego dodamy łatwe w wykonaniu powszechne fałszerstwa, to aż trudno sobie wyobrazić ile faktycznie monet było w regularnym obiegu.

W trakcie doraźnych ratowniczych badań, w których nieocenioną profesjonalną pomoc uzyskaliśmy od Hrubieszowskie Stowarzyszenie Eksploracyjno – Historyczne „Grossus”, udało się odkryć 351 miedzianych monet o łącznej wadze niemal pół kilograma.

Więcej na profilu hrubieszowskiego muzeum »


tekst i fot. Muzeum im. Staszica w Hrubieszowie