Małgorzata Todd: Lekcja pokera odc. 163

Prokurator Boruta zwołał zebranie na jedenastą. – Co z pieniędzmi? – spytał, kiedy byli już w komplecie. – W windzie prowadzącej z peronu metra na plac Defilad znaleziono torbę z naszym GPS-em. Pieniądze musieli przesypać do jakiegoś worka.

Reklamy

 

Lekcja pokera

odcinek 163

 

Prokurator Boruta zwołał zebranie na jedenastą.
– Co z pieniędzmi? – spytał, kiedy byli już w komplecie.
– W windzie prowadzącej z peronu metra na plac Defilad znaleziono torbę z naszym GPS-em. Pieniądze musieli przesypać do jakiegoś worka. Mamy świadka, który widział samochód zaparkowany tuż przy wyjściu. Wyglądało to, jakby sprzątający wrzucili do niego dwa worki ze śmieciami i odjechali.
– Co znaczy „mamy świadka”? – zdziwił się Boruta. – Nie był nim nasz funkcjonariusz?
– Niestety, nie – odparł Marcin. – Całą akcję przeprowadzała grupa antyterrorystyczna. Nasz udział był niewielki. Sam byłem w pobliżu Dominiki, na peronie.
– Znowu ten podział kompetencji – zauważył Boruta.
– Albo niekompetencji – uzupełniła Dominika. – Na szczęście wygląda jednak na to, że mamy do czynienia z uczciwym szantażystą, jeśli tak można powiedzieć.
– Nie dawaj się ciągnąć za język.
– Już wyjaśniam – powiedziała Dominika. – Gdyby nie chciał, nie musiał nam tych taśm udostępnić.
– Uczciwy szantażysta – powtórzył Boruta. – Sporo sobie za nie policzył. Miejmy nadzieję, że warte były tej ceny – prokurator zamierzał uruchomić odtwarzanie, gdy do pokoju wtargnął nieproszony gość. – Żądam natychmiastowego zwrotu taśmy – powiedział teść posła Buchniarza. – To nasza rodzina wyłożyła pieniądze, które nie wiadomo, gdzie się podziały! Taśmy są nasze. Proszę o ich zwrot!
– Chwileczkę – to nie jest transakcja handlowa, od której można odstąpić w dowolnym momencie – zaoponował Boruta. – Wszystko w swoim czasie.
W drzwiach stała sekretarka. Wpuściła nieproszonego gościa, bo myślała, że jest to znajomy prokuratora. Nie miała pojęcia, że wyniknie z tego awantura.
– Wszystko w porządku – Boruta poprosił, żeby usiadł, zaproponował kawę.
Kiedy udało się wreszcie udobruchać starszego pana i skłonić do opuszczenia biura, można było uruchomić nagranie. Taśma była czarno biała i pozbawiona ścieżki dźwiękowej, ale trudno o bardziej jednoznaczną sytuację. Kamera, umieszczona gdzieś wysoko, rejestrowała wydarzenia z sypialni posła. W łóżku leżał Wojciech Buchniarz. Z łazienki wyszedł Artur Urbaniuk w ręczniku przepasanym wokół bioder i podszedł do łóżka.
Robiący te zdjęcia nie wyciął ani minuty, o czym świadczył zapis na dole taśmy. Upłynęło prawie dwadzieścia minut, gdy w polu widzenia pojawił się Szmit. Trudno stwierdzić, czy doszło do jakiejś wymiany zdań. Wszystko działo się bardzo szybko. Szmit złapał stojącą na stoliku statuetkę Apolla i uderzył nią w głowę Urbaniuka, który osunął się nieprzytomny lub martwy na podłogę. Buchniarz sięga po telefon, wybiera numer i z kimś rozmawia. Po skończonej rozmowie bierze poduszkę i rzuca ją na twarz leżącego Artura. Po odłożeniu telefonu, obaj na coś czekają, nie zwracając w ogóle uwagi na leżącego, wokół którego widać coraz większą plamę krwi na owalnym dywaniku przy łóżku. Buchniarz znowu sięga po telefon. Tym razem najwyraźniej odbiera połączenie od kogoś. W chwilę później poseł i jego szofer ubierają nieprzytomnego lub raczej martwego asystenta. Szmit zwija w rulon poplamiony krwią dywanik i wreszcie wychodzą, trzymając ciało w taki sposób, jakby prowadzili pijanego, który nie jest w stanie utrzymać się na własnych nogach. Udają się jednak nie do drzwi łączących sypialnię z gabinetem, a tych do garderoby. Nietrudno się domyśleć, że zjechali windą towarową do garażu.
– Czy wiemy, co stało się z dywanikiem? – spytał Boruta.
– Nie. Musiał zostać sprzątnięty w czasie, kiedy kamera była wyłączona, podobnie jak poduszka, którą najwyraźniej Buchniarz udusił Urbaniuka. W każdym razie na nagraniu tego fragmentu nie ma – powiedział Marcin.
– No właśnie – podchwycił Boruta. – Udusił, czy miał taki zamiar. Oskarżenie musi być jednoznaczne.
– Lekarz jest zdania, że przyczyną śmierci była rana zadana w głowę. O uduszeniu mowy nie było – zauważyła Dominika.
Następne ujęcie pokazuje, jak dwaj rośli mężczyźni w towarzystwie trzeciego drobniejszego podtrzymywanego przez nich wysiadają z windy w podziemnym garażu i kierują się w stronę samochodu, zasłoniętego częściowo przez kolumnę podtrzymującą strop. – A to kto? – spytał Boruta wskazując sylwetkę jeszcze jednego mężczyzny, który pojawił się w pobliżu otwartego właśnie bagażnika.
– Tego nie udało nam się stwierdzić – wyjaśniła Dominika.
– No to mamy przełom w śledztwie – Boruta nie ukrywał zadowolenia. – Coś jeszcze?
– Jeszcze jedna dobra wiadomość, tym razem ze szpitala – zakomunikowała Dominika. – Operacja nosa się udała. Co więcej, lekarze są zdania, że ten wytrzeszcz oczu też da się leczyć.
– A zatem Misiula ma szanse stać się całkiem inną dziewczyną – Boruta nie miał wątpliwości, co Dominika ma na myśli.
– No, nie wiem – wtrącił Marcin. – Charakter przecież pozostanie ten sam.
– Nie zawsze. Takie ciężkie przeżycia odmieniają niekiedy człowieka całkowicie.

 

CDN…

 

Czytaj i pobierz ten odcinek powieści w pliku PDF. Już teraz można zamówić całość w formie e-booka za jedynie 20 zł wpłacając należność na konto Wydawnictwa TWINS (dane w stopce na blogu) oraz podając e-mail do wysyłki.


Małgorzata Todd

mtodd.pl/blog