Mój początek stanu wojennego w Hrubieszowie

W nocy z 12 na 13.12. 1981 r. postanowieniem Rady Ocalenia Narodowego (WRON) na terenie całego kraju wprowadzony został stan wojenny, który miał stłumić rosnącą w siłę NSZZ „Solidarność” i niezadowolenie społeczne.

Reklamy

Tej nocy w województwie zamojskim internowano ponad 120 osób, w tym z Hrubieszowa – 9. Przebywali w więzieniach we Włodawie, Chełmie i Krasnymstawie.

Osobiście dowiedziałem się o stanie wojennym, kiedy dzieci się pobudziły i chciałem im włączyć w telewizji dla nich program, niestety w TVP ciągle powtarzano komunikat o wprowadzeniu stanu wojennego. Żona na 8.00 poszła do kościoła i tam dopiero dowiedziała się, co się stało. Ludzie nie byli za bardzo rozmowni, ponieważ nie wiedzieli jednak, kto jest kim i za czym, więc rozmowy były krótkie, ale pełne obaw, co to będzie?

W tym dniu było mroźno i zalegało wszędzie dużo śniegu, po powrocie żony z kościoła udałem się na zaplanowany z młodzieżą na godz. 10.45, jak zwykle w niedzielę trening lekkoatletyczny. Frekwencja była całkiem dobra, pomimo obaw, co dalej będzie ustaliliśmy, że trenujemy dalej. Po południu udałem się „na miasto” i tam dowiedziałem się, że był atak Milicji i ORMO na siedzibę Solidarności mieszczącą się na „Popówce”, że wiele osób aresztowano, że zostały ukryte lub zniszczone różne „papiery” i listy działaczy, i że należy to samo zrobić, jeżeli ktoś coś takiego ma w domu.

Trwało to kilka dni, ponieważ zostałem powołany do rezerwy wojskowej i zostałem ulokowany w budynku Szkoły Podstawowej nr 2 w Hrubieszowie, który z braku miejsca w koszarach został do tego celu adoptowany. 

Pomimo trudnej sytuacji, m.in. patrole uliczne, ciągłe zbiórki, służba, warta, itd. prowadziłem treningi (ubrany w mundur) w tzw. „Baraku” umiejscowionym na placu szkolnym. Trenujący do Baraku wchodzili od strony boiska, a pełniących tam wartę żołnierzy – kolegów powiadomiłem, po co i gdzie oni idą, więc nie było kłopotów.

Udało nam się w porozumieniu z dowódcą zagrać na mocno ośnieżonym boisku szkolnym dwa mecze piłki nożnej pomiędzy zebranymi żołnierzami, odpowiadałem również za gimnastykę poranną.

W związku z tym, że było wiadomo, że gdzieś zostaniemy wywiezieni, napisałem treningi dla zawodników, które były rzetelnie realizowane, pod kierunkiem żony Ewy, czy zawodniczki Małgorzaty Muzyczuk, ponieważ w roku 1982 wiele osób poprawiło swoje rekordy życiowe. Udało mi się jeszcze „po cichu” uczestniczyć w domowej Wigilii na ul. Słowackiego, przebierając się w dresy, jakie miałem w Baraku i przełażąc przez płot. 

Z budynku szkolnego zostaliśmy wywiezieni do Nowej Dęby, na ćwiczenia poligonowe, śpiąc w namiotach, podczas mroźnej zimy, przygotowując się do „obrony” Ojczyzny, m.in. wysłuchując wykładów politycznych, ale to już całkiem inna historia. Do domu i do pracy wróciłem w kwietniu 1982 r.

Stan wojenny został zawieszony 31.12.1982 r., zniesiony 22.07.1983 roku. Liczba ofiar śmiertelnych szacuje się na około 100 osób (w tym m.in. ks. Popiełuszko), zostały one śmiertelnie pobite bądź zamordowane przez ZOMO, SB i inne służby.

Ciekawy jestem, jakie wspomnienia o stanie wojennym posiadają starsi mieszkańcy Hrubieszowa i powiatu, może ktoś się tą wiedzą chce podzielić, to prosimy o napisanie w komentarzach na LubieHrubie lub przesłanym na nasz kontakt materiale.

 

UWAGA!

Jeżeli ktoś posiada zdjęcia z okresu stanu wojennego w Hrubieszowie lub powiecie, to również są mile widziane, prosimy o przesłanie na pocztę mailową lubiehrubie@lubiehrubie.pl.

 

Opracował – mak